sierpnia 14, 2016

Ślub dwojga maniaków fitnessu i kulturystyki

O tym, że życia bez fitnessu sobie nie wyobrażam to już wiecie od dawna, jeśli czytacie mojego bloga. Stawkę tą powiększają: taniec, joga, zumba, koszykówka i narciarstwo. O tym, że mój mężczyzna oddał znaczną część życia ćwiczeniom i kulturystyce pewnie wie niewiele osób. Razem dzielimy jedną pasję do sportu. Wspólnie stanowimy niezłą parę fit i dwójkę odlotowych maniaków treningów. Nasz ślub był sporym wydarzeniem dla tych, którzy wiedzą, że naszym znakiem astrologicznym jest sztanga, najlepszym prezentem ślubnym są hantle i blender do zdrowych koktajli. O tym jaki był ślub dwóch fit-wariatów i jak zrobić ślub w stylu fit, opowiem w tym wpisie.



Jak wyglądaliśmy? Dlaczego wysportowani ludzie wyglądają lepiej?

ON
Jestem fanką wysportowanych mężczyzn w garniturach. A dokładnie jednego. Dzisiaj, po ślubie jestem tego pewna. Mój, jak go kiedyś jego przyjaciel określił "lekko przypakowany koleś", świetnie prezentował się w garniturze. Brzuszka nie miał, pośladki ładnie zarysowane, uda umięśnione świetnie prezentowały się w garniturowych spodniach. Jednym minusem tej sylwetki był fakt, że trudno było znaleźć na niego garnitur. Większość szyta jest na zupełnie niemęskie figury - na mężczyzn z brzuchami, spadzistymi ramionami i tłuszczykiem na plecach. Mój już wreszcie mąż, mieścił się w dziale "fit" lub "extra slim". Wszelkie inne garnitury były niemal pękały mu w ramionach, odstawały z tyłu na plecach z "motylków". Znalezienie pasującego garnituru graniczyło z cudem.

ONA
Jakiś czas temu przed weselem przeszłam na redukcję. Redukcja, przypomnę w skrócie, to mniej węglowodanów w odżywianiu, co sprzyjać ma spalaniu tkanki tłuszczowej. W dodatku z powodu urwania głowy ślubnymi sprawami nie potrafiłam jeść zbyt dużo i wszystkie słodycze mnie wręcz odrzucały. Redukcja więc wyszła mi sama mimowolnie. W efekcie w dzień ślubu bez problemów cieszyłam się szczuplejszą talią i nieźle suknia trzymała mi się pod biustem i na biodrach. Tak na prawdę w sukniach to właśnie brzuch, talia i jeszcze szczupłe ramiona liczą się najbardziej. Wyglądałam więc, nieskromnie mówiąc, całkiem nieźle.

Tort w stylu fit
Nasz tort był niższy niż zwykłe, a na stołach leżał sernik i owoce. Nie mogliśmy narzucić wszystkim naszym gościom stylu fit, jednak przemyciliśmy go w odrobinie. Cenimy też tradycję, więc nie zrezygnowaliśmy z klasycznego tortu. Mimo to owoce znikały, pożywny sernik cieszył się powodzeniem. Często pary decydują się by zamiast tortu pojawił się candy bar. To słodki bufet zaopatrzony w babeczki, które można samemu wypiec bez konserwantów i wzmacniaczy smaku lub sztucznych spulchniaczy. Nie polecam lizaków, gdyż pełne są cukru.

Czy przydały się nam nasze mięśnie?
Taaaak! Zwłaszcza Panu Młodemu. Mój mężczyzna nie tylko przenosił mnie przez próg, ale podnosił podczas małej sesji zdjęciowej w parku, w którym mieściła się nasza restauracja a w niej wesele. Zdjęcie wygląda na krótką chwilę, lecz by zrobić je ładne trzymał mnie dosyć długą chwilę.

Mięśnie zaś przydały mi się przy wsiadaniu i wysiadaniu z ślubnego samochodu. Okazał się on białym samochodem sportowym, gdzie z tyłu jest nie tylko mało miejsca, drzwi są wąskie to jeszcze siedzi się nisko. Trzeba się więc w tych kamaszach podnieść i nieźle pogimnastykować. Łatwe to nie było, abym wsiadła z suknią i jeszcze z gracją.

Co warto ćwiczyć przed weselem?

Oprócz męskich mięśni ramion i bicepsów, a kobiecych mięśni brzucha, warto poćwiczyć razem taniec. Z nas dwojga to tylko ja miałam dużą praktykę w tańcu, co zawdzięczałam treningom tańca towarzyskiemu, obycie z zumby i luz wyniesiony z hip-hopu. Nie chciałam jednak organizować mojemu mężowi typowego treningu tanecznego, typowego, jaki odbywam z osobami, których uczę tańca. Z doświadczenia jako Panna Młoda muszę przyznać, że obycie w tańcu razem bardzo się liczy.

Swój weselny pierwszy taniec zaczęliśmy ćwiczyć niecały miesiąc przed, choć zabieraliśmy się do tego od wielu miesięcy. Panowie, jak wiadomo, do chętnych do tańca z reguły nie należą, więc mój mąż odkładał to w nieskończoność. W efekcie taki trening bardzo się nam przydał, a zwłaszcza Panu Młodemu podczas całego wesela. Znajomi i rodzina wytrzeszczali oczy, widząc, jak swobodnie sobie poczynał na parkiecie, tańcząc prawie z każdą panią na weselu. Trening tańca razem pozwala parze zaręczonych obyć się w rytmie, dopasować do siebie, poczuć się swobodnie. Apetyt rośnie w miarę jedzenia - na początku mąż chciał tylko zwykłego tańca "na misia", a kilka dni przed weselem zmieniał układ "bo nie może się powtarzać", "tak jest za nudno". W efekcie wykonaliśmy wiele figur, obrotów, rozwijania, hand-to hand oraz podnoszenia. Przede wszystkim wspólny taniec przed ślubem pozwala nabyć spokoju, pozbyć się stresu, nerwowości, a zyskać pewność siebie w wykonywanych obrotach i figurach, które można wykorzystać tak na prawdę w każdej innej piosence. Tak też się stało. Mój mąż z klasycznego "uciekiniera przed tańcem" i "podpieracza ścian" stał się pożądanym tanecznym partnerem i mistrzem parkietu.


Przed weselem rozpoczęłam też Wyzwanie 30 dni do świetnej sylwetki na ślub, o którym zdążyłam najpierw napisać. Na blogu w tym czasie pojawiły się także dwie relacje z tego, jak mi szło: 7 dni z wyzwaniem: 30 dni do świetnej sylwetki na ślub oraz późniejszy 27 dzień wyzwania: 30 dni do świetnej sylwetki na ślub, gdy zostały tylko 4 dni do końca. Jeśli masz ochotę, możesz zajrzeć także na Podsumowanie wyzwania.

18 komentarzy:

  1. Super się czyta :)
    Ślub jak z bajki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Bardzo mi miło :>
      Starałam się nie przynudzać. Ślub też nie należał do nudnych :D

      Usuń
  2. Nigdy nie myślałam o ślubach w kategorii "fit" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, znów coś nowego :) Chyba po prostu wyprzedzam epokę :P :D

      Usuń
  3. faktycznie motyw fit to niezła sprawa :D nie wpadłabym raczej na takie rozwiązania :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Widać że wszystko się udało :) czasami posiłki i desery fit lepiej smakują niż te (ciężkie) :)sama pewnie bym chodziła na lekcje tańca :) mój jest królem podpierania ścian lub pilnowania stolika :P jemu takie lekcje też by się przydały :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, masz rację, że fit desery a zwłaszcza te mniej słodkie są smaczniejsze. :) Lekcje tańca to fantastyczna sprawa, jeśli możecie je przeżyć na luzie i z humorem. To świetna okazja, by pobyć ze sobą i trochę obyć się z baletami. Jeszcze Twój partner Cię może zaskoczyć ;) Polecam!

      Usuń
  5. Moje serdeczne gratulacje! :) I muszę przyznać, że taki fit tort to jest naprawdę świetny pomysł :) Daje ludziom wybór. Myślę, że ja również spróbuję coś takiego "przemycić" na swoim weselu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo. Mój tort akurat wcale nie był fit. Pomysł może się jednak przydać innej parze nowożeńców :) Życzę Ci wiele dobrego na Twojej drodze życia i powodzenia oraz cierpliwości podczas przygotowywań swojego wesela :)

      Usuń
  6. pokaż swoje zdjęcie fit panno młoda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panna Młoda czeka na zdjęcia od fotografa ;)

      Usuń
  7. A ja czekam na zdjęcia! :)) Na pewno byliście przepiękni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ogarnę je po powrocie z podróży poślubnej to z pewnością zdjęcia się tu pokażą :)

      Usuń
  8. Czyżby ślub był 13 sierpnia ? Ja w tym dniu urodziłam swojego synka :) gratulacje i wiele miłości !

    OdpowiedzUsuń
  9. Chętnie bym wzięła udział w weselu fitmaniaków :D
    Na tradycyjnym zawsze przytłaczała mnie ilość "swojskiego" jedzenia oraz ilość śmietany w torcie, której niecierpię :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam problem z instalacją Instagrama. Pomóż PLEASE!!;-)))))).
    Kręcę się w kółko. Pierwsze kroki. Na komórę aplikacje mi nie wejdą. Za mało pamięci. Na kompa też nie...nie wiem jak w tych cholerstwie dodawać zdjęcia z kompa, nie z komórki...juz mnie INSTAGRAM WKURZYŁ.Ałuuuuu!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Niby proste a do kitu. Tumblr pod tym kontem lepszy. Tam zakładasz konto i od razu dodajesz zdjęcia i filmiki...Insta wygląda mi na snobistyczno-wydumany program....Wiem, dziwne określenie, ale teraz tak myślę. I basta!

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że jesteś i dziękuję za Twój komentarz. Każdy jest dla mnie na wagę złota.
Jest bardzo prawdopodobne, że do Ciebie zajrzę.

Spodobał Ci się blog ---> zaobserwuj!

Proszę, nie zostawiaj adresów do swoich wpisów i artykułów.
Pozdrawiam ciepło!
Ness

TOP