sierpnia 02, 2016

27 dzień wyzwania: 30 dni do świetnej sylwetki na ślub - zostały 4 dni!

Nie jestem typem princeski, która od 10 lat wie, jak będzie wyglądać jej wymarzona suknia ślubna. Nawet nie jestem z tych, które szukając księcia na srebrnym rumaku, zaglądają do każdego sklepu po idealny pantofelek, nadający się na atrakcyjne zgubienie na schodach - na pierwszą randkę poszłam w tenisówkach, na drugą w najkach. Swojego ślubu nie wyobrażałam sobie w wieku 7 lat i jakoś mnie to od tamtego czasu dalej nie obchodziło. Jako dziecko bawiąc się lalkami w mojej wyobraźni ślub ograniczał się tylko do słów "no, to możecie się pocałować". Czasem niepewny Ken wypowiadał "czyli jesteś już moją żoną?". Wyzwanie 30 dni do świetnej sylwetki, o którym pisałam tutaj, rozpoczęłam dlatego, że tak mało czułam się "bridal", "panna młoda", za mało "że to już". Ciekawiło mnie, co robi masa kobiet przed weselem. Myślałam, że panny młode ćwiczą, dobrze się odżywiają. Okazało się... że wcale nie. Teraz minęło 20 dni tego wyzwania. Co mogę już podsumować? Co odkryłam? Czy czegoś się nauczyłam?


Chciałam dowiedzieć się w czasie wyzwania, jaki jest fenomen ślubnych przygotowań

Co sprawia, że kobiety elektryzują się na słowa "ślub" i "wesele"? Dlaczego piszczą, szczebioczą, cieszą się i co nakręca te wszystkie rozmowy o ślubie? Jeszcze nie odkryłam tego do końca. W moim przypadku poddałam się wszelkim pytaniom o suknię, o miejsce wesela, o buty, o makijaż i fryzurę. A niech pytają. Co mi tam. Zrozumiałam, że same przygotowania są tak przyziemną sprawą, że kobiece rozmowy o ślubie stają się ostatnią nutą radości w całym zamieszaniu. Jest tak mało romantyzmu, że czasem miałam wrażenie, jakbyśmy organizowali festiwal filmowy, a nie własny ślub. Przygotowania to wyraz kalkulacji (ilu gości, ile butelek potrzeba, ile trzeba zapłacić), zorganizowania (pan młody mobilizował się do przygotowania jego gości przez 4 miesiące), pomysłowości i przełamania własnych granic.

Jak trenowałam?

Mój misterny plan treningowy uległ całkowitemu przemieszaniu. Ćwiczyłam, choć w prawdzie w innych dniach, niż to pierwotnie planowałam. Oprócz treningów funkcjonalnych, treningów brzucha, nóg, pośladków, treningów funkcjonalnych zaliczyłam jeden trening pole dance, czyli tańca na rurze. Wkrótce nawet o nim usłyszycie.

 

Płaski brzuch dzięki ćwiczeniom czy diecie? 

Płaski brzuch jak na razie zrobił się sam. Ostatnio mało robię ABSów i innych ćwiczeń angażujących mięśnie brzucha, a płaski jest tak, jak dawno nie był. Wystarczyło dobre odżywianie i redukowanie ilości węglowodanów. Choć zwykle odżywiam się zdrowo, okazało się, że nawet drobna zmiana, jeszcze bardziej skrupulatne podejście może zaowocować efektem. W czasie mojego wyzwania wszystkie napoje gazowane, nie wypiłam ani trochę alkoholu, soki też odstawiłam i piję samą wodę, czasem z dodatkiem owoców. Posiłki tylko zdrowe, dodałam też zupy kremy, żadnych makaronów. Dużo oczyszczania, kaszy jaglanej, groszku, brokułów, pitych z wodą cytryn na czczo. Raz, w ramach cheat day poszłam na pizzę i wzdęło mi brzuch tak, że cała zabawa od nowa. W dodatku wróciłam z bólem żołądka. Mój organizm jak widać przestał tolerować badziewne jedzenie i stał się wybredny.

Czy schudłam?

Całe przedślubne odchudzanie innych kobiet przyprawia mnie o zawrót głowy. Wydawało mi się naciągane i sztuczne. Po co się katować, skoro jest tyle do załatwiania i organizowania. Postanowiłam, że ja taka nie będę. Odmawiać sobie rzeczy nie miałam zamiaru. Jedyne co, to postanowiłam zdrowo się odżywać, by mieć sporo energii do przedślubnych przygotowań i zadbać o wygląd skóry i paznokci. Jak waga spadnie to spadnie, jak nie to nie. Mam to w nosie. Pamiętacie, jak w czasie podjęcia wyzwania napisałam, że w czasie miesiąca można zdrowo schudnąć 4 kilogramy? Na razie zrzuciłam 3, a wyzwanie nie dobiegło jeszcze końca (czyli jest szansa, że przytyję).




Jak idą nam ślubne przygotowania? Czy siedzę jak na szpilkach?

Mój przyszły mąż, w trakcie przygotowywań tańca weselnego powiedział mi, że gdyby wiedział, że w tańcu musiałby się wysilać to wziąłby ze mną tylko ślub cywilny albo jakiś inny, gdzie nie trzeba się ruszać. Najtrudniejsze chwile okazały się bez laptopa, bo ten w proteście w imieniu zaniedbanych zepsuł się i wszystko na to wskazuje, że za niedługo znów odmówi współpracy. Dla mnie to katastrofa - nie wyobrażam sobie blogowania bez laptopa, a blog to całe moje życie. Najtrudniejszą drugą i trzecią rzeczą w czasie przygotowań okazał się transport i usadzenie gości. Kiedy od sąsiadki usłyszałam, że jej wychodząca 2 tygodnie po mnie, córka zmaga się z tymi samymi problemami - jakoś mi ulżyło. Wspólnota doświadczeń niezwykle łączy.

A teraz optymistycznie! Buty, suknia, kolczyki, tort zamówiony, kwiaty też - niemal wszystko już jest. Gdyby nie ilość telefonów, które trzeba wykonać do wszystkich tych miejsc to pewnie "leżałabym teraz i pachniała". Poprawka, gotowałabym kolejną zupę krem, nie cierpię leżeć i pachnieć, zdarza mi się to niezmiernie rzadko. Cieszę się, że będziemy świętować nasze ślubowanie i staram się nadać przygotowaniom choć lekką sentymentalną nutę i trochę żartu. Wspominamy, jak to było jako Narzeczeni, bo przecież ten czas właśnie się kończy.

Wyzwanie sprawiło, że wypracowałam nowy nawyk

Co może was zaskoczyć, to warto uwzględnić w przygotowaniach wszelkiego rodzaju maseczki na twarz, oczyszczanie skóry, jeśli ktoś tak jak ja, nie ma tego w nawyku. Moja skóra nigdy chyba nie była w tak dobrej kondycji, a to tylko dlatego, że oddałam jej cząstkę swojej uwagi. Wystarczyło dbać maseczkami i żelami oczyszczającymi od zewnątrz oraz oczyszczaniem przez wypijane soki z cytryn - od wewnątrz. Witamina C pomogła także na moje naczyńka na twarzy i ku mojemu zdziwieniu wzmocniłam także paznokcie.

Jeśli chcesz się dowiedzieć, na czym polegało moje wyzwanie i jakie przyświecały mi założenia, zobacz wpis wyzwanie 30 dni do świetnej sylwetki na ślub. Moje zmagania, pierwsze efekty i kartki z dziennika dzień po dniu przeczytasz w 7 dni z wyzwaniem: 30 dni do świetnej sylwetki na ślub.

Ciao!
Trzymajcie kciuki w ten szalony dzień! Ślub i wesele już za kilka dni!

18 komentarzy:

  1. Trzymam kciuki za ostatnie dni wyzwania😀

    OdpowiedzUsuń
  2. Życzę CI przepięknego ślubu i radośnie -intensywnego wesela!
    Dużo pomyślności i radości w związku małżeńskim. Dużo wspólnej zabawy i pięknych chwil w życiu;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci kochana :) Piękne te życzenia. Na pewno się spełnią! :D

      Usuń
  3. Wszystkiego dobrego :) Ja miałam w planach schudnąć przed ślubem, udało się (bo założyłam aparat na zęby i nie mogłam jeść), ale potem stres mnie dopadł i to co zrzuciłam to wróciło. Ledwo się w kiecę dopięłam. Przygotowania to była dla mnie męczarnia. Sukienkę kupiła mi mama, ja tylko zaakceptowałam, buty zamówiłam przez internet - taka marna panna młoda ze mnie była :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastrzeliłaś mnie tym środkiem odchudzającym w postaci aparatu na zęby :) Fascynująca historia. Uśmiałam się. :) Wiesz, słuchając wiele panien młodych dochodzę do wniosku, że Twój przypadek jest bardzo popularny, żeby nie powiedzieć, że ostatnio bardzo modny. Sukienka z popularnego sklepu, buty kolorowe, kwiaty we włosach i ślub na szybko organizowany na klifie, a dojazd motorem - to ostatnio szczyt marzeń par młodych :D

      Dziękuję za życzenia :) Tobie życzę wszystkiego dobrego na nowej drodze życia :)

      Usuń
  4. A ja uważam że i tak będziesz pięknie wyglądać nie ważne czy 1kg w tył czy w przód :). Ja Za to trzymam kciuki aby wszystko było idealnie i żebyście się kochali i w miłości, szczęściu trwali :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Dlatego stwierdziłam, że czy schudnę czy nie i tak będzie dobrze, a kompletnie to mam w tyle, jaką będę miała wagę :) Liczyłam się raczej, że przytyję, dlatego te drobne kilogramy w dół mnie zdziwiły :D

      Dziękuję Ci, Aneczko, za tak cudowne i najlepsze życzenia. Tylko (albo aż) tego pragnę :)

      Usuń
  5. Jeeej to trzymam, by wszystko poszło pomyślnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie, Cherry Belle :) Przyda się!

      Usuń
  6. Ja dopiero zaczynam być przyszłą panną młodą :) Zaręczyliśmy się 4 miesiące temu, ale ze względu na moją magisterkę tak na poważnie właśnie teraz rozpoczeliśmy przygotowania. Oglądamy salę, zdecydujemy się i machina przygotowań ruszy. Przyznam szczerze, że jestem nawet podekscytowana, szczególnie "pierdółkami" jak dekoracje, winietki, zaproszenia, które chcę robić samodzielnie, bo lubię robić takie rzeczy.
    A Tobie życzę przyjemnych ostatnich dni przygotowań, jeszcze przyjemniejszego wesela i najwspanialszego wspólnego życia razem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspaniale że Ty też :) Gratuluję zaręczyn. :) Wiesz, ja też cieszyłam się z początku, choć to dla mnie zupełna nowość. Później jakoś nastała rzeczywistość. Generalnie przygotowania są bardziej rozreklamowane i wyidealizowane w naszych postrzeganiach, niż naprawdę są. :)

      Dziękuję Ci. Wspaniałe życzenia - muszą się spełnić :) Tobie też życzę 100 lat szczęścia i cudownych chwil w małżeństwie.

      Usuń
  7. Świetny post, wszystkiego najlepszego z okazji ślubu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że post Ci się podoba :) Dziękuję za życzenia :)

      Usuń
  8. Wszystkiego najlepszego z okazji ślubu, bądźcie szczęśliwi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci, Zielpy za serdeczne życzenia.
      Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń

Cieszę się, że jesteś i dziękuję za Twój komentarz. Każdy jest dla mnie na wagę złota.
Jest bardzo prawdopodobne, że do Ciebie zajrzę.

Spodobał Ci się blog ---> zaobserwuj!

Proszę, nie zostawiaj adresów do swoich wpisów i artykułów.
Pozdrawiam ciepło!
Ness

TOP