lipca 13, 2016

7 dni z wyzwaniem: 30 dni świetnej sylwetki na ślub #24 dzień

Tak, biorę ślub! Pozostały 24 dni. Jakie są efekty podjętego wyzwania? Postanowiłam dbać o sylwetkę i ćwiczyć do wesela. Chcę ćwiczyć, trenować i pozostać aktywna, mając plan. Z chwilą wbijania się w suknię ślubną, chcę by moja forma byłą tak samo dobra niż w czasie sezonu prowadzonych zajęć i sumiennych treningów, mimo, że mam urlop od prowadzenia zajęć jako instruktorka. Z chwilą, kiedy podjęłam wyzwanie miałam miesiąc na zmiany. Ani się obejrzałam a minął tydzień, odkąd podjęłam wyzwanie. Jeśli akurat nie widziałaś wpisu, proponuję Ci zajrzeć na Wyzwanie 30 dni do świetnej sylwetki na ślub. Ciekawi jesteście co się zmieniło i czy byłam konsekwentna w swoich planach treningowych?



Co czuję, że zmienia wyzwanie 30 dni do świetnej sylwetki do ślubu?

 

Szanuję bardziej każdy dzień

Mięło 7 dni i już wiem, że kolejnego 30 dnia przed ślubem już nie będzie. Nie powtórzy się także 29 czy 26 dzień do wesela. Uczy mnie to doceniać każdą chwilę, cieszyć się jej niepowtarzalnością i wykorzystywać mijający czas. Każdy dzień jest okazją do dobrego treningu, intensywnej regeneracji czy skutecznego oczyszczania oraz pielęgnacji skóry, paznokci czy włosów. Wszystko zaprocentuje w dzień wesela.


Po drugie, wreszcie dbam regularnie i długotrwale o włosy

Zaczęłam wraz z wyzwaniem kurację odżywką. To dobry czas i myślę, że taki nawyk myślenia o włosach tylko wyjdzie mi na dobre, zwłaszcza, że czasem je zaniedbywałam.

Po trzecie, powoli kompletuję potrzebne rzeczy do ślubu

Mam już wreszcie ślubne buty, które widzicie na zdjęciu u góry i poduszeczkę na obrączki. Oczywiście to wszystko tylko elementy i rzeczy, a nie skarby służące przedweselnej ekscytacji. Podchodzę do tego z wielkim dystansem, luzem i bez przejmowania się. Czuję, że nie jestem typem księżniczki planującej ślub 10 lat do tyłu.

 

Dzień 30 do wesela (6 lipca)

Jak to mówią: nie ważne jak, ktoś zaczyna, ważne - jak kończy. Początek nie był łatwy. A wręcz w moim wydaniu kiepski. Tego dnia miałam zaplanowane ćwiczenia i nie wykonałam ani jednego. Wybór piosenki na weselny taniec, wizyta u księdza, zamawianie winietek i parę innych rzeczy do przygotowania, tego dnia kompletnie mnie pochłonęło i zajęło cały wolny czas. Położyłam się spać z gorzkim wynikiem: 1:0 dla przygotowań do ślubu zamiast dla ćwiczeń.

Dzień 29 (7 lipca)

Tego dnia kolor czerwony na moim kalendarzu wyzwania 30 dni okazał się szczęśliwy. Wreszcie ćwiczenia wykonałam zgodnie z planem. Odbyłam dobry trening, wyciskający poty, wykorzystując popołudniową drzemkę mojego psa, który wreszcie przestał prosić o zabawę. Trening okazał się widać na tyle porządny, że nawet mój treningowy guru, osobisty trener i narzeczony w jednym, stwierdził, przechodząc obok mnie ze zdziwieniem, "Tyyy, trudne ćwiczenia wykonujesz".

W dodatku tego dnia dostałam prezent ślubny od przyszłego męża! Po za treningiem był to podwójnie szczęśliwy dzień! Dla tych, którzy obserwują mnie na Instagramie @elizabeth_lawess wiedzą, że dostałam bardzo kobiecy prezent. Toaletkę na kosmetyki! Już wypchałam ją po brzegi!

Dzień 28 (8 lipca)

Tego dnia miał być dobry dzień i był! Nadrobiłam ćwiczenia z pierwszego dnia wyzwania pierwszym treningiem tańca weselnego. Rozpoczęłam także kurację odżywką z Jantara, choć miałam to zrobić dwa miesiące wcześniej. Zobaczymy, czy dostrzegę jakąś różnicę i moje włosy choć trochę przypominać będą baby hair...



Dzień 27 (9 lipca)

Dostałam najlepszy anonim na świecie, a zarazem zaproszenie na wieczór panieński. Po za tym był to bardzo pozytywny dzień. Pogaduchy, pozytywne motywacje i zdrowe jedzenie. Do obiadu zaserwowałam krem z groszku. Natomiast w późniejszych godzinach na stół wskoczyła ogromna ilość sałaty z ogródka przemieszanej z warzywami, kiełkami rzodkiewki i kulkami mozzarelli. Zrobiliśmy też mało chlubnego grilla, ale ciii.... Z założonej na ten dzień zumby wyszły niestety nici.

Dzień 26 (10 lipca)

Miał być wolny dzień, ale jako że zrobiłam go sobie przez przypadek dzień wcześniej to 26 dzień mojego wyzwania spędziłam aktywnie. Trening tańca weselnego pochłonął sporo czasu. Przekładaliśmy go zdecydowanie zbyt dużo razy. Zabraliśmy się do niego wreszcie tak porządnie, że gdyby nasz taniec był drewnem, rzeźbiąc figury, leciałyby wióry! Na koniec aktywnego dnia zaserwowałam sobie trening wzmacniający oraz zumbę, więc tego dnia byłam z siebie dumna.

Dzień 25 (11 lipca)

To był dzień na odpoczynek. Liczba pechowych i nieudanych rzeczy przekroczyła przeciętną. Wszystko masowo mi się wywracało i psuło. Lemoniada mi się wylała i tryskała na boki cytryna. Przetaczałam się przez dom nabijając siniaki. Laptop mi się wyłączał, brakowało mi Internetu, wpis skasował się na blogu (napisałam cały porządny wpis, z którego byłam dumna). Ups... jak słoń w składzie porcelany. Upał w dodatku na całego!

Dzień 24 (12 lipca)

Wczorajszą kaszę jaglaną w planach zjadłam dopiero tego dnia. Poszłam nawet o krok dalej. Oczyszczanie realizowałam także w postaci maseczek, ogórków oraz pitych lemoniad. Wciąż z wyzwaniem jestem jakby o jeden dzień spóźniona - ćwiczeń tego dnia nie było - nie wiem, jak to się dzieje. Tak mi wyszło! :)



 

Jak ćwiczę, gdy mam dzień z treningiem?

W sumie miałam 5 dni aktywnych fizycznie: ćwiczenia, zumba, taniec. W minione dni, w których przypadały ćwiczenia (a były ich na razie 3) odbywałam trening na uda, pośladki i brzuch. Przydała mi się dobra dawka wzmacniających ćwiczeń. 

W moich treningach nie zabrakło ćwiczeń w podporze z różnymi wymachami w bok, tył i w wielu, wielu modyfikacjach. Pojawiły się także nieśmiertelne squaty znów w modyfikacjach. Wykonuję także z taśmami i gumami wymachy w tył i w bok oraz chodzone squaty. Ponawiają się także zakroki, wykroki, plie oraz przeróżne ćwiczenia na brzuch. Pamiętałam, że po za brzuszkami dobrymi ćwiczeniami ABS są ćwiczenia w podporze, a wraz z tym przywodzenie do brzucha nóg w pozycji do pompki.  

Kolejność wykonywania ćwiczeń oczywiście dobrze dobieram, a wymieniłam je Wam teraz w kolejności przypadkowej, takiej, jak mi się przypomniały. Po każdym treningu rozciąganie, elementy jogi oraz relaks.


Jak Wam idą ćwiczenia do bikini i wakacyjna kondycja? Ćwiczycie do wesela? Jak Wasze wyzwania?

28 komentarzy:

  1. Widzę, że plan działania jest :). Powodzenia w realizacji :)
    Www.allicestyle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Jest nie tylko plan działania, lecz także realizacja planu :)

      Usuń
  2. Super, że tak cieszysz się każdą chwilą, celebrujesz ją i doceniasz, bo rzeczywiście to wyjątkowy i niepowtarzalny czas :) przed Tobą jeszcze dużo czasu i na pewno będzie świetnie. U mnie wszystko też idzie do przodu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasu życia mnóstwo, czasu na realizację marzeń mnóstwo, czasu w małżeństwie też mnóstwo, lecz czasu do ślubu... niewiele :)

      Usuń
  3. Niezły plan działania :D Jantar stosowałam i baby hair u mnie się pojawiły. A zaproszenie na wieczór panieński świetne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałaś baby hair? Super! Twoje słowa napawają mnie wielką nadzieją na efekt lepszych włosów :) Prawda, że list jest genialny? :)

      Usuń
  4. Widzę, że pierwszy tydzień minął Ci błyskawicznie... :)Nie obejrzysz się, a zaraz będziesz miała ślub :) Ja stosuję jeszcze do włosów olej lniany (przed umyciem na około godz.), po umyciu nakładam maskę (około 15 min), a po spłukaniu robię dodatkową płukankę z octu jabłkowego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za wskazówkę. Będę stosować, na pewno pomyślę o oleju lnianym. Właśnie mi przypomniałaś, że mam w szafce maskę do włosów! Wypadałoby użyć :)

      Usuń
  5. Powodzenia!
    Ja też ślubuję 6 sierpnia :) Do tego czasu wielkich efektów nie oczekuję, ale walczę ogólnie- nie tylko na ślub :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę Ci szczęścia! Super, że będziemy brać ślub razem w ten sam dzień. :)

      Usuń
  6. Wiesz nigdy bym tak do tego nie podchodziła. Ale faktycznie już nigdy takie dni nie wrócą. Dzięki za taki wpis, który na prawdę daje do myślenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi bardzo, że sprowokowałam Cię do refleksji. :) Dni, które nie wrócą mówią nam tyle, żeby łapać chwile ulotne i wyciskać z nich tyle, ile się da w rozmaitym sensie. :)

      Usuń
  7. oj jak Ty to pięknie zaplanowałaś ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, w takcie trochę pobazgroliłam, poprzenosiłam już w pierwszym tygodniu wypełniania planów ;)

      Usuń
  8. Wspaniały okres Ci się szykuje! Powodzenia z Wyzwaniem i czekam na dużo , dużo zdjęć z Wesela 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Aniu :) Taaak już jest fajnie w związku z weselem, a co będzie w kolejnych dniach... Chcesz dużo zdjęć z wesela? Oj, zobaczę co da się zrobić ;) Blogosfera jest wybredna...

      Usuń
  9. Piękne buty :) super, że tak to sobie zapisujesz, będziesz miała co wspominać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :) Tak, słusznie zauważyłaś, będa genialne wspomnienia. ;)

      Usuń
  10. stosowałam odżywkę jantar jeśli będziesz ja nakładać tak że przez ok 3 min masujesz skórę głowy da świetne efekty :) trzymam kciuki za dalszą realizację wyzwania i mobilizację :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekałam na Twoje wskazówki dotyczące tej odżywki. Poważnie :) Zapamiętam. Nie wiedziałam, że to trzeba wmasować tak długo. Myślałam, że tylko trochę i już ;)

      Usuń
  11. Za Ciebie trzymam kciuki i życzę wszystkiego dobrego, ale u mnie, osobiście - wyzwania 30dni do kompletnie nie działają. Chyba po prostu przesiąknęłam tym zdrowym stylem życia i zwyczajnie - kiedy nie ćwiczę i nie jem zdrowo, nie jestem sobą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za serdeczności :) Wiesz, że coś w tym jest. Hahaha, nasze życie całe jest "wyzwaniem" - zdrowy styl życia przez całe życie ;)

      Usuń
  12. Ja ostatnimi czasy naprawdę siebie polubiłam i stałam się swoją fanką ;D
    Mam wrażenie, że po trosze nieświadomie zmieniłam swój styl życia o 180 stopni a to za sprawą biegania i ogólnie ruchu. Do swojego wesela mam jeszcze sporo czasu, tak na oko jakieś 10 lat.. ;p aczkolwiek szykuje się kilka w rodzinie, pierwsze już za tydzień, dlatego wytrwale walczę z kilogramami, ale nie po trupach. Zdrowo i z głową! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo! Twoja postawa jest godna podziwu :) Jesteś świetnym przykładem, że ruch i aktywny styl życia daje nie tylko zgrabną sylwetke i zdrowie, lecz także harmonię, zadowolenie z siebie i szczęście ;)

      Usuń
  13. Ja swoje wesele mam za sobą, również nie wybieram się w najbliższym czasie na imprezę tego typu, więc pod tym kątem motywacji brak. Jednak nie narzekam na kondycję, bo zawsze znajduję dobry powód na to, by nie ominąć ćwiczeń:) Ba, coraz bardziej mi się one podobają:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję ślubu :) Wspaniale, że masz tak wiele ochoty do ćwiczeń :D

      Usuń
  14. A może wyzbyć się wstydu ? Dla kobiet ciekawą alternatywą jest także sportowy taniec na rurze nie zawiera on żadnych konotacji erotycznych, chociaż efekty można z
    powodzeniem wykorzystać !
    Innowacja w rozciąganiu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyprzedziłeś mój wieczór panieński. Właśnie podczas wieczoru panieńskiego miałam okazję spróbować pole dance'u i była to fantastyczna przygoda. Wstyd? Żadnego wstydu nie ma! :D

      Usuń

Cieszę się, że jesteś i dziękuję za Twój komentarz. Każdy jest dla mnie na wagę złota.
Jest bardzo prawdopodobne, że do Ciebie zajrzę.

Spodobał Ci się blog ---> zaobserwuj!

Proszę, nie zostawiaj adresów do swoich wpisów i artykułów.
Pozdrawiam ciepło!
Ness

TOP