marca 15, 2016

Bądź fit i zapomnij o ostatnich trendach

 
Życie, a płynące wraz z nim doświadczenie, piszą rożne scenariusze. Lata treningów na pewno nauczyły mnie, by racjonalnie podchodzić do trendów. Już nie rzucam się, jak kiedyś, na "schudnij w 7 dni", "extra figura od razu", "sexy abs fast", "super figura bez wyrzeczeń" czy "trening bikini ekspres" albo "płaski brzuch w 10 minut". Nauczyłam się, że nic od razu nie przychodzi, chyba że przeziębienie, biegunka albo ból po upadku hantli na nogę. Treningi, których ilości już nie umiem policzyć zweryfikowały wszelkie rady, trendy, co jeść i chudnąć oraz jaki typ treningu najlepiej spala tłuszcz. Teraz już wiem, jakim trendom warto być wiernym przez lata.

Przyglądam się motywującym trendom tylko w poszukiwaniu motywacji i wprowadzeniu świeżości w moje treningi. Nie zwracam uwagi na te niepotrzebne, czy nietrafione.


* Jedz podstawowe jedzenie
Żadna dieta ziemniaczana, śródziemnomorska, proteinowa nie przyniosły u mnie rezultatów. Zawsze było coś nie tak - albo nieoczekiwanie przybierałam na wadze albo byłam ponura i miałam cienie pod oczami. A że jestem osobą z natury pogodną to nie chciałam się smucić. Kiedy zobaczyłam naprawdę bladą skórę i sińce pod oczami mojej koleżanki będącej na diecie, której nazwy nie będę wymieniać, stwierdziłam, że diety nie mają sensu. To był moment przełomowy. Widziałam jak dieta ją wyniszczała i nic nie mogłam zrobić. Bo... jak zaczarowana podążała za trendami i uważała, że czyni słusznie. Ze zdrowiem nie ma co eksperymentować. Tego nie powinno się czynić z własnym odżywianiem, gdyż można w prezencie otrzymać zaburzenia przemiany materii i rwę kulszową na starość, a takie przypadki już znam.

Najlepiej sprawdziło się u mnie ograniczenie węglowodanów i przyjrzenie się białkom oraz tłuszczom. Dobre białko i zdrowe tłuszcze. Mięso, jajka, warzywa to podstawa mojego odżywiania. Także chleb ograniczam do minimum, gdyż w większych ilościach zaobserwowałam pojawiające się wzdęcia. Nie wyeliminowałam go z jadłospisu całkowicie. Zmieniam od czasu do czasu także jego rodzaje, by dostarczać różnych substancji - a z nim dyni, siemienia jaglanego, sezamu i innych ziaren.


* Nie potrzebujesz wszystkich ćwiczeń, by być skinny
Dawniej rzucałam się na każde nowo poznane ćwiczenie, jak klienci Lidla na nową promocję. Koniecznie musiałam włączyć takie ćwiczenie do stałego planu treningowego. Obwiałam się, że nie ćwicząc w ten sposób coś mnie omija i jakiś mięsień nie jest dostatecznie ćwiczony. Doszło do takiej kuriozalnej sytuacji, że frustrowałam się, że zapomniałam wykonać wszystkie zaplanowane nowe ćwiczenia. Każde wydawało mi się konieczne, absolutny must do.

Ciało nie potrzebuje 100 ćwiczeń naraz. Wystarczą takie, które są dobrze dobrane do sylwetki, a po drugie po jakimś czasie zmieniane. Dobrze dobrane - tak, wiem, to trudne do określenia. Chodzi o to, by nie było w nich chaosu - zachłystujemy się nowym ćwiczeniem i dodajemy 5 ćwiczenie na tą samą partię mięśni, gdy wystarczyłoby jedno, a o innych zapominamy. Warto zwrócić uwagę na mięśnie, które potrzebne są w codziennym życiu i by pamiętać też czasem o tych nie używanych, które równoważą sylwetkę. Tak na prawdę potrzebujesz, by trening zawierał: podnoszenia, pchnięcia, zginanie, prostowanie, przysiady i martwy ciąg oraz marsz. Nie muszę się katować, by mieć figurę i być sprawna.


* Każdego dnia nie musisz ćwiczyć.
Dawniej sądziłam, że dzień bez treningu to dzień stracony. Wiem, nadal tak wiele osób myśli. Dobrym rozwiązaniem jest ćwiczyć albo 3 razy w tygodniu, albo 2 dni pod rząd a 3 przeznaczyć na odpoczynek i regenerację. Twoje mięśnie Ci za to podziękują, a motywacja nie spadnie.

W dodatku jeśli mam lekcje zumby albo układam choreografię na zajęcia to już są ćwiczenia i należy je wliczyć do planu. Jeśli nie mam czasu to albo rozkładam sobie treningi na kilka mniejszych na parę dni, albo nadrabiam zaległości warsztatami tanecznymi, które i tak się kiedyś pojawią. Trwają trochę czasu, a poprawiają dobrze kondycję, że potrzebuję potem sporo regeneracji, by wrócić do pionu.

Myślenie, że jeśli nie poćwiczysz 7 dnia w tygodniu to Twój organizm dotkliwie to odczuje jest błędem i grubą przesada. Jeśli Cię to pocieszy, to kulturyści często robią sobie np. miesiąc przerwy w ogóle od ćwiczeń :)


Popełniłam jeszcze kilka podobnych postów, które mogą Ci się spodobać:

Fit life, czyli jak naprawdę być fit  Całkiem mi się udał ten post. Taki porządny.

Kilka odkrywczych rad, jak być fit. Odkrywczych bardzo.

Moda na fit przeszła do lamusa? Zastanawiałam się nad tym dość długo.

Jak być fit na zawsze? O tym, czy się da i czy jest to możliwe.

Podziel się Twoimi sposobami, które zostały z Tobą na dłużej. Jesteś osobą, która śmiało wypróbowuje najnowsze trendy? Jestem bardzo ciekawa, czy są jakieś na które krzyczysz "łaaał", a które trendy omijasz?

27 komentarzy:

  1. Aj już ciągle sobie postanawiamy, że będziemy zdrowo się odżywiać a tak ciężko nam się za to wziać, bo po prostu kochamy jeść słodycze itd itp! :) Podziwiamy!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jak to ciężko się wziąć? :O Nie może być! :) To następnym razem, jak będziecie brały do ręki słodycze pamiętajcie, że patrzę Wam na ręce :) :P

      Dziękuję za pozdrowienia! :) Ściskam Was i pozdrawiam również!

      Usuń
  2. Mnie obecnie przerazaja trendy kulinarne i dietowe, wszedzie superfood, nowosci spozywcze, nowinki typu nie jedz owocow wieczorem...Tak bardzo podazamy za nowosciami i trendami, ze zapominamy o tym co mamy pod reka... Chocby zwykla zupa z soczewicy, czy kapusniak (oczywiscie gotowane bez tlustego miesa, ale na malym kawalku kurczaka dla smaku), maja pelno witamin, sa zdrowe i sycace, proste i tanie w wykonaniu. Uwazam, ze powinnismy jesc regionalnie i sezonowo. kazda dieta monoskladnikowa jest predzej czy pozniej skazana na porazke, bo nawet jesli schudniemy, to wyknaczyamy nasze zdrowie i wystawiamy nasz organizm na duzy stres. A na koniec najwazniejsze, warto zdac sobie sprawe, ze nasze zycie nie kreci sie jedynie wokol naszej sylwetki i wygladu. Nie wszystko piekne co sie swieci... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do diety monoskładnikowej to się zgadzam. Zresztą to właśnie też napisałam. Sezonowo to też znaczy zdrowo, bo oznacza, że warzywa nie będą hodowane hydroponicznie, jak napompowane wodą balony. :) Z chudym mięsem zaś zgodzić się nie mogę. To akurat wcale nam nie służy i moje zdrowie oraz wielu ludzi, z którymi na ten temat rozmawiałam też to pokazuje. :)
      Dobry wniosek - złoty cytat ;) :P Dlatego mam coś co osłodzi Twoje serce.
      Następny post będzie kompletnie z innej bajki - nic o sylwetce, za to dużo o wyglądzie duszy i pozytywnym samopoczuciu :) Koniecznie wpadnij!

      Usuń
    2. piszac o tlustym miesie mialam na mysli tluste zeberka jakie moja mama zawsze pakowala do zup, osadzalo sie wetedy ok 2-3 cm tluszczu w garku, bylo to ohydne i na pewno niezdrowe. Po prostu zle wspomnienia z dziecinstwa i sama tak nie gotuje. Twoj blog jest o odzywianiu/ cwiczeniach wiec tematy takie sa jak najbardziej tutaj na miejscu :) mi chodzilo raczej o zwykle dziewczyny (nie treneerki, nie fitnesski) ktore wrecz maniakalnie przejmuja sie swoimi cialami. Moze tez to kwestia wieku. Im jestem starsza moja samoakceptacja jest wieksza i wiem, ze sa wieksze problemy niz 3 kg na plusie :)

      Usuń
    3. Ulżyło mi. Mamy teraz jasność. To ja rozumiem. :) Oczywiście, bez tematów odżywiania nie byłabym tutaj sobą. Muszą być! Cieszę się, że tu mamy wspólne zdanie :) A mówisz o takich vigorektykach przykładowo tak? Takich niepoprawnych maniakach? Takich niestety na tym świecie pełno. Co jest smutne. Niestety bigorektyczek, bulimiczek, vigorektów, bigorektyków i innych -rektyków nie brakuje. :) Wiesz, że coś w tym jest, że z wiekiem jesteśmy już mniej zależni od opinnii rówieśników. Już nie jest ona taka dla nas ważna i mamy za sobą wysłuchanie już tylu sprzecznych opinii, że dochodzimy (a przynajmniej ja doszłam) do wniosku, że połowy tych bredni lepiej nie słuchać :) :) 3 kg? Pff, a kto by się przejmował :) Przybijam piątkę! ;)

      Usuń
  3. ciekawy i mądry wpis ! zresztą jak zawsze u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, kochana :) Ależ komplement. Miło mi ;)
      Cieszę się, że wróciłaś ;)

      Usuń
  4. ja lubię testować nowości:) Można to nazwać uleganiu modzie ale musiałam kupić nasiona chia, czystek czy młody jęczmień- bo lubię sprawdzać czy coś mi posmakuje i jaki ma wpływ na moje zdrowie. testowałam też na sobie wiele różnych diet- była montignaca, dukana a ostatnio niskowęglowodanowa- po ostatnich doświadczeniach stwierdzilam jednak, że musze skupić się na słuchaniu własnego organizmu a nie a tym co mówią kolorowe magazyny...podoba mi się ta fit moda ale we wszystkim trzeba zachować rozsądek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobrze, że sama dokonujesz weryfikacji fit trendów. Tak trzymać! Mody mogą być wskazówkami, ale i tak przed ich zastosowaniem warto się dwa razy zastanowić, bo wszystko może odbić się na naszym zdrowiu. Świetne jest to, co powiedziałaś o słuchaniu własnego organizmu. Wydaje mi się, że to... najlepsza ścieżka :) Choć oczywiście nie każdy potrafi wejść w "dialog" ze swoim organizmem :D Gratuluję, że Ty potrafisz ;)

      Usuń
  5. Też tak mam z ćwiczeniami, zawsze kiedy odkrywałam coś nowego to od razu musiałam wypróbować. Mam wrażenie, ze na duże partie sprawdza mi się klasyka, wprowadzanie urozmaicenia od czasu do czasu, a reszta po prostu to sprawa powtórzeń i serii :) Partią gdzie można po eksperymentować dla mnie jest brzuch :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze powiedziałaś :) Na duże to faktycznie najlepiej klasyki. Przykładowo oldschoolowy martwy ciąg cały czas jest wspaniały! :) Mam podobnie z ABSami, tutaj ćwiczenia szybko się nudzą, choć mam niektóre ulubione, które są jak skarb - cieszę się, że je odkryłam :)

      Usuń
  6. Bardzo fajny wpis:) Podobał mi się bardzo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy mnie to :) Twoje słowa są jak balsam na moje serce :0

      Usuń
  7. Nigdy nie stosowałam żadnej "diety", na szczęscie i mam nadzieję, że nie będę. Jeść zdrowo i dobrze - to jest to! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Good for you! Dobrze dla Ciebie :) I to jest słuszne. Od diet znacznie bardziej wolę zdrowe odżywianie :)

      Usuń
  8. Najgorzej jest zacząć :)ale pozniej mysle,ze biegnie już z górki :) nabrałam w ubiegłym roku troche nadprogramowych kg, chociaz moja waga nadal jets w normie ale tzreba to zrzucic dla lepszego samopoczucia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, najtrudniej zacząć i wytrwać pierwsze chwile :) Gdy wchodzi nam coś w krew staje się już przyjemnym przyzwyczajeniem ;)

      Usuń
  9. Byłam kiedyś na diecie. Aczkolwiek cieżko to był nazwać taką typową dietą, bo był to jadłospis ułożony przez Chodakowską i udostępniony na jej fp. Do tego dołączyłam ćwiczenia...wytrzymałam miesiąc. Efekty były, aczkolwiek nie na tyle zadowalające, żebym to dalej kontynuowała. Natomiast dieta okazała się strasznie monotonna, więc wróciłam do starych przyzywczajeń. Wiem, ze może nie jem najzdrowiej, ale za to staram się ograniczać słodycze i pić dużo wody. Wolę aby jedzenie było dla mnie przyjemnoscią niż przykrą koniecznością ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To smutne, że dieta, która jest zalecana staje się katorgą i monotonnym żywieniem. Jedzenie, które zjadamy powinno być bardzo urozmaicony, by dostarczało nam różnych składników. To niezbędne przecież dla naszego zdrowia. A zdrowi jesteśmy też szczęśliwsi. Po prostu szkoda, że masz takie doświadczenia. :(
      Może najlepsze jeszcze przed Tobą...? ;)

      Usuń
  10. Ja powoli mentalnie się już nastawiam na to co nadejdzie - właśnie podejść do tego chce z głową i zdrowym rozsądkiem. Nie porywać się na bieganie 7 razy w tygodniu itd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też ciekawy pomysł :) Sprawdzi się też dla tych, którzy uwielbiają planować :)

      Usuń
  11. Też ograniczyłam węgle i bardzo polubiłam się z białkiem i tłuszczami :-)
    co do treningu to się zgadzam, najbardziej potrzebne są te, których wykonujemy ruchy codzienne :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy mnie nasza zgodność :) Wspaniale, że masz podobnie. Plus za Twój sposób odżywiania - na pewno przynosi Ci wiele korzyści! ;)

      Usuń
  12. Bardzo mądry wpis! Nie ma co wierzyć, że ktoś nagle odkrył magiczną metodę, dzięki której jest się szczupłym, wysportowanym i pięknym. Chyba od zawsze sprawdzało się tylko zdrowe jedzenie i ćwiczenia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi bardzo, że tak uważasz :) Masz rację z "magiczną metodą", często najlepsze rozwiązania znamy, mamy z tyłu głowy, ale musimy po nie tylko sięgnąć :D

      Usuń
  13. Bardzo ciekawy artykuł:) Ja jeszcze dodałabym, żeby zapomnieć o jedzeniu 4-5 posiłków dziennie, co ostatnio było modne, a zostać przy 3-4, bo to w zupełności wystarcza.

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że jesteś i dziękuję za Twój komentarz. Każdy jest dla mnie na wagę złota.
Jest bardzo prawdopodobne, że do Ciebie zajrzę.

Spodobał Ci się blog ---> zaobserwuj!

Proszę, nie zostawiaj adresów do swoich wpisów i artykułów.
Pozdrawiam ciepło!
Ness

TOP