września 13, 2015

Fitness a psychika

O tym, jak ważna jest psychika uprawiających fitness, trenujących taniec i sport, przekonujemy się najczęściej w chwilach słabości i porażek. Wtedy wszystko jest nie tak, choć powinno być przecież ok. Nie mamy już sił na kolejne powtórzenie ćwiczenia, a co dopiero na kolejny trening. Zadajemy sobie szereg pytań, pojawia się poczucie winy, a własne ciało nas zawodzi osiągając niższy czas biegowy niż dotychczas.

Momentem przełomowym była chwila, gdy usłyszałam od lekarza, że muszę zwolnić tempo życia, aby być zdrowa. 
 - Zwolnić? - Zapytałam z niedowierzania - Że niby przyczyną moich kłopotów ze zdrowiem jest za szybki styl życia? Że niby teraz ma być joga, herbatki, tak? 
- ...I pilates. Tak zgadza się. - pokiwała głową moja lekarka. 

Było to jak kubeł lodu wysypany na głowę. Z wielkim wytrzeszczem oczu słuchałam, że mojej równowagi hormonalnej nigdy nie osiągnę, kiedy nie zadbam o siebie. Że nie wysypiając się i stresując wzrasta prolaktyna. Miałam wtedy rzucić nadprogramowe obowiązki, zrezygnować ze stresującej pracy, dużo odpoczywać, trzymać się kurczowo zdrowej diety, przyjmować dużo kwasu foliowego i dostarczać innych witamin. Tak uległ chwilowemu zawieszeniu mój blog, za co wybaczcie.


Jak zadbać o swoją psychikę, by mieć siły do ćwiczeń?
Trudno zmotywować się do zrobienia kilkunastu powtórzeń ćwiczenia, gdy w głowie huczy nam mnóstwo myśli. Przypomina nam się tysiąc rzeczy do zrobienia, a w dodatku męczą nas wyrzuty sumienia, że jeszcze nic z tego nie zrobiliśmy. Łatwo też o kontuzje, skręcenia, urazy, gdy nie skupiamy się na treningu, a na wszystkiemu poza. Pozostaje też utrata siły w czasie treningu, spadek formy i gorsze czasy osiągane na bieżni. To powoduje spadek zainteresowania regularnymi treningami, a w efekcie pojawia się gryząca naszą psychikę frustracja.

Po pierwsze, należy nauczyć się prawdziwie odpoczywać. (Nawiązywałam już do tego ostatnio, ale dziś bardziej rozwinę tę kwestię.) Pozwoli nam to oczyścić myśli. Niby proste, ale w czym tkwi sekret? W wyłączeniu się od świata. Współcześnie czas na relaks spędzamy robiąc kilka rzeczy na raz - oglądać telewizję, piłując paznokcie, czytając gazetę, odpowiadając na maile, klikając w grę na tablecie i zerkając na Facebooka. Warto się wyciszyć i poszukać spokoju, nawet zaczynając od słuchania telewizora ciszej niż zwykle. By prawdziwie odpoczywać próbuję wygospodarować sobie przynajmniej pół godziny dziennie na leżenie w ciszy, na łóżku nie robiąc przy tym nic i nie myśląc o niczym, co muszę zrobić. Zamykanie oczu przy tym jest na plus!

Drugi sposób polecany przeze mnie to zastosowanie technik relaksacji. Znajdziecie je w Internecie z łatwością z pomocą wujka Google. Przy okazji, że relaksacyjne techniki pozwalają również lepiej odpoczywać, budują większą świadomość swojego ciała i mięśni. Wiadomo, są bardziej skuteczne i mniej. Warto też spróbować relaksacji połączonej z wizualizacją. Ta zaś jest pomocna w treningu sportowców do lepszej efektywności. Przydaje się na przykład do pobudzenia dla koszykarzy.

Warto włączyć w swoją dietę produkty detoksykacyjne, czyli takie które oczyszczają organizm. Wkrótce napiszę na ten temat post o produktach oczyszczających, a na razie zdradzę, że są to na pewno: kasza jaglana, zielona herbata i woda z wyciśnięta cytryną.

Szalony wydał mi się czwarty sposób i z początku nie brałam go jako sposób na odpoczynek tylko tuzin obowiązków. Mam psa! Pies to pochłaniacz uwagi i często muszę się skoncentrować tylko na nim. To pozwala mi odciągnąć uwagę od innych pochłaniaczy uwagi - komputera, telewizora. Głaskanie bardzo odpręża, a zabawy z psem w ogrodzie to świetna dawka ruchu. W dodatku wychodzenie z psem na spacer wymusza przewietrzenie organizmu i pobyt na świeżym powietrzu. Za miesiąc, kiedy mój szczeniak będzie większy planuję razem z nim biegać, tak jak z moim poprzednim psem, który niestety umarł na raka.

Nadszedł czas na aktywność fizyczną. Postanowiłam trochę pozmieniać w swoich treningach latem. Przede wszystkim zrezygnowałam z rozpisania planów treningowych na rzecz spontanicznych dawek ruchu. Mam dobrą wagę, więc nie muszę się przejmować. Przez kilka miesięcy postawiłam na sezonowe formy aktywności: głównie spacery po plaży i w plenerze, pływanie, rower, tenis itd. Odeszłam od sztywnego planu treningowego i wykonuję taki rodzaj treningu, na który mam ochotę wsłuchując się bardziej w swój organizm abs, zumba, czy joga.

Po szóste, warto też wyeliminować jazdę samochodem, windy i wożenie się ruchomymi schodami. To małe sukcesy, które pomagają nam na co dzień. W ogóle popieram wszelkie małe sukcesy, które nieraz sprawdzają się lepiej, niż niejedno wielkie wyzwanie.

7 komentarzy:

  1. też mam psa i powiem tak: z jednej strony rzeczywiście uspokaja i odciąga złe myśli, ale z drugiej to kolejny obowiązek, więc decydowanie się na psa przy natłoku obowiązków może okazać się porażką i pogorszyć sytuację. szczególnie jeżeli chodzi o szczeniaka, którego dopiero trzeba nauczyć żeby nie sprawiał kłopotów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słusznie, słusznie :) Liczę na swoją zdolność organizacji i to, że w tym roku postanowiłam zajmować się priorytetami, a nie rozmieniać się w zadaniach na drobne ;) Uda się! ;)

      Usuń
  2. Stres był, jest i będzie największym wrogiem czlowieka. Gdy nad nim panujesz możesz ćwiczyć intensywnie przez cały rok, ale do tego koniecznie trzeba się wysypiać i jeść warzywa na kila. Pozdrawiam i życzę zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaaak, właśnie podobne zalecenia usłyszałam od swojej lekarki. :)
      Dziękuję i również gorąco pozdrawiam!

      Usuń
  3. Stres to doskonały motywator niemniej, łatwo jest zatracić się w codzienności i zwyczajnie go "przedawkować". Mądrze napisany post. Z wielu rad korzystam na co dzień i dużo łatwiej jest mi pozbierać myśli, odpocząć... Poza ćwiczeniami relaksuję się w kuchni - polecam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komplement. Wciąż staram się pisać tutaj mądrze. Cieszę się, że wiele rad, o których napisałaś są Ci bliskie. Widać, że Tobie służy! ;))

      Usuń
  4. Zwierzęta zdecydowanie są dobrym motywatorem do aktywności, wspaniałym kompanem wtedy, gdy jest nam źle. Zmiana nawyków żywieniowych też na nas wpływa, popieram!

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że jesteś i dziękuję za Twój komentarz. Każdy jest dla mnie na wagę złota.
Jest bardzo prawdopodobne, że do Ciebie zajrzę.

Spodobał Ci się blog ---> zaobserwuj!

Proszę, nie zostawiaj adresów do swoich wpisów i artykułów.
Pozdrawiam ciepło!
Ness

TOP