czerwca 14, 2015

Spada motywacja do treningów. Co zrobić?

Skąd czerpać motywację do treningów? Jak się zmobilizować, by zadbać wreszcie o swoją sylwetkę? Jak nie dać się wszelkim przeciwnościom, kiedy wokoło znajomi wylegują się na leżakach, dzierżąc zamykane kapslami napoje, albo słyszy się włąśnie "czy sąsiadka ogląda Festiwal w Opolu, właśnie leci Piasek w telewizji"? A mi tu piasek w oczy, wciąż pod górkę. Co zrobić, kiedy wewnętrzny głos podpowiada, by dać sobie luz. O tych i innych refleksjach na temat otaczającej nas rzeczywistości i ludzkich słabości uprawiających sport w tym poście.

Są dni, kiedy czuję się ociężale. I każdy tak ma. Zwijam się wtedy w kokon i mam nadzieję, że nim nadejdzie czas mojego rozkwitu do pięknego motyla, nikt nic nie będzie ode mnie chciał. Porównywań do zwierząt nie ma końca: "czuję się jak leniwiec", i wersje, że jak wieloryb, foka, miś koala albo zapadający w sen niedźwiedź, też już słyszałam. Hantle zamieniam na ciepły koc, a szklankę wody z cytryną na ciepłą zieloną herbatę. Gazetę o sporcie odkładam na bok biorąc kobiecą książkę. Taką o wszystkim i o niczym. Taką o lekkich sprawach, ale potrzebnych każdej kobiecie. Taką inspirującą, ale nie wpędzającą w kompleksy, że "każdy to już ma, tylko nie ja". Bo grunt to się nie zafiksować.

Pośladków robionych dziś nie będzie. 
Z nadzieją patrzę, kiedy z prędkością strzały amora trafi mnie pisarska wena. Ale zupełnie się nie przejmuję, że dziś nie trafi. Dziś żadnej pracy zaliczeniowej na studia nie napiszę. Pośladków robionych dziś nie będzie. Przysiadów też nie zaznają dziś moje nogi. Dziwisz się, że się tym nie smucę i nie wpadam w panikę? Wiem, że rękawiczki na siłownię leżą odłogiem, a buty na fitness się niemal się kurzą.  Z rezygnacją patrzę na wypinające się tyłki dziewcząt na Instagramie i nachodzą mnie myśli filozoficzne: skąd biorą tak "pokaźną" populację dziewczyn z wydatnymi częściami tylnymi do takich zdjęć. Czy każdy potrafi tylko ćwiczyć i ćwiczyć na okrągło? Wyłączam Instagrama, Facebooka, i laptopa.

Sportowe buty i tak nie zdążą się zakurzyć, bo wiem kiedy je założę. Jutro. I jestem tego pewna. To nie kolejne postanowienie "od jutra" tylko stwierdzenie, że będzie "jutro jak zwykle". Nie muszę sobie wyrzucać dnia przerwy, bo znam siebie i wiem, że na luzie i bez spiny znów będę jutro chasać na sali ćwicząc za zawsze. Kwestia ustalonego planu polega na tym, że to nie żaden plan - to nawyk. Zdążę zadbać o uda, brzuch znów będzie dobrze wyglądał po zajęciach zumba fitness, który przez kolejny tydzień będzie się trzymał jędrny jak świeże bułeczki. Ale wiem też, że ten dzisiejszy dzień abstynencji od ćwiczeń jest mi potrzebny. Potrzebny na trochę luzu, zaprowadzenie w myślach porządku. Dlaczego?

Często zapętlamy się w realizowaniu planów treningowych. Wypisujemy w kalendarzach codzienne wyzwania, często ponad nasze siły. Odstępstwa od diety wrzucamy do worka z napisem "sumienie". Dręczy nas też każde opuszczone zajęcia fitness, zapomniane ćwiczenia, lżej zrealizowany trening. W pewnym momencie każdy trening jest podobny do poprzedniego, przestajemy dostrzegać, że zmieniamy ćwiczenia. Wklepujemy w Google "motywacja do ćwiczeń" bądź "jak się zmotywować do treningów" i myślimy, że "rada instant" wszystko załatwi. Że to będzie strzał w dziesiątkę, jak sto szybkich sposobów na poprawę kondycji włosów, 20 krótkich rad jak w minutę zmienić paznokcie w bóstwo, jak się odmłodzić w dwie minuty.



Idę do Was z kilkoma radami: 
po pierwsze, nie przesadzaj. Tu chodzi: w jedną stronę i w drugą. Nie popadajmy w skrajności typu: ćwiczę codziennie, ani: odpoczywam już kilkunasty dzień. Nie daj się wciągnąć w chorobliwe i wykończające ćwiczenia, bo może dojść do przetrenowania. Lecz nie załatwiaj wszystkiego dietami, bo spowolnisz metabolizm.

po drugie, nie miej wyrzutów sumienia. Serio, daj sobie luz. Szerzej opisywałam to ostatnio. Każdemu może się zdarzyć. Jesteś tylko człowiekiem. Mówię ci, nie ma sensu katowanie się, że "wczoraj czy przedwczoraj pofolgowałam sobie i nigdy sobie tego nie zapomnę. Muszę to szybko odrobić" jest bez sensu. Będziesz wtedy ćwiczyć z przymusu a nie dla przyjemności. Jeśli wypełnisz 60 % tego, co sobie założyłaś - już jesteś mistrzem i już osiągnęłaś sukces. Ważne, by patrzeć w przyszłość i jeśli sięgasz właśnie po kolejną tabliczkę czekolady to lepiej się zastanów.

po trzecie, zastanów się. Pomyśl, co jest Twoją słabością, a co mocną stroną. Nie oszukujmy się, nie ma ideałów (no... z wyjątkiem moich ulubionych butów i pary jeansów, i oczywiście mojego narzeczonego)

nie ma szybkich sposobów. Jak mówi stare porzekadło "nie od razu Kraków zbudowano" tak jak myślę, "nie od razu pośladki Jen Selter się uformowały", jak pisałam w poprzednim poście. Nie ma szybkich sposobów. Unikaj wszelkich suplementów aptecznych, po które okazuje się, częściej obecnie sięgają Polacy niż po jakiekolwiek inne tabletki z apteki. O wiele zdrowszy jest dla Ciebie ruch. To dobra inwestycja na przyszłość, lepiej wpłyniesz na całe ciało i usprawnisz je.

po czwarte, konsekwencja. Chcesz wyszczuplić sylwetkę? Zapisz się na zajęcia i chodź na każde. Zapisz sobie w kalendarzu, że w te dni po południ jesteś zajęta. Niech znajomi też to wiedzą. Jeśli sobie pofolgujesz z nieobecnościami to nie ma mowy, że będziesz systematyczna. W regularności zawsze przeszkadzają, "jeśli będę mieć więcej czasu to pójdę". Przerobiłam to i wiem, że nie działa. Daj sobie z tym spokój.

po piąte, ciesz się. Kurde, aktywność fizyczna, to przecież nie przymus. To radość. Poszukujemy w Googlach "motywacje do treningów", a tak na prawdę nie potrafimy znaleźć takiej aktywności, która by nas cieszyła. Może jest to czas by całkiem zmienić formę aktywności? Może daj sobie spokój z fitnessem na jakiś czas i zapisz się na capoeirę, boks, czy taniec?

14 komentarzy:

  1. świetnie napisane, każdy ma lepsze i gorsze dni i nie ma co zmuszać się do treningu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komplement. Cieszę się, że taki dobry jest ten post i że się zgadzamy ;)

      Usuń
  2. Świetny post, właśnie teraz potrzebowałam takich słów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie cieszy, że służyłam Ci motywacją i pomocą ;)
      Wpadnij częściej. Zapraszam Cię. ;D

      Usuń
  3. Każdemu się może zdarzyć - prawda! :) Poza tym warto czasem odpocząć, bo regeneracja jest bardzo ważna. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to prawda, że regeneracja jest istotna. Zdarza się jednak, że przeradza się w lenistwo, a tego nie chcemy. :(

      Usuń
  4. dokładnie - wyluzuj! ja już wiem po sobie, że nadmiar jest najgorszy :) świetny wpis

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za komplemencik dziękuję ;) Widzę, że na własnym przykładzie przeżyłaś to, o czym tutaj piszę. To jest porażka, która bardzo wiele uczy ;))) Powodzenia!

      Usuń
  5. Jak mnie dopada taki spadek to często staram się coś urozmaicić ostatecznie odpoczywam od danej dyscypliny na rzecz innej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie cierpię wydawać pieniędzy w błoto, więc karnet podziałałby na mnie motywająco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz! Czyli i na Ciebie podziała. Dużo jest takich osób, które ceniąc pieniądze po prostu chcą wykorzystać to, za co zapłaciły. Kolejna motywacja :)

      Usuń
  7. Podoba mi się takie podejście! Nie dajmy się zwariować, bądźmy normalni :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetnie napisane. Bardzo dużo takich "ludzkich" sposobów motywacji, znajdziesz też i u mnie na blogu

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że jesteś i dziękuję za Twój komentarz. Każdy jest dla mnie na wagę złota.
Jest bardzo prawdopodobne, że do Ciebie zajrzę.

Spodobał Ci się blog ---> zaobserwuj!

Proszę, nie zostawiaj adresów do swoich wpisów i artykułów.
Pozdrawiam ciepło!
Ness

TOP