czerwca 12, 2015

Jak zacząć ćwiczyć po przerwie?


Przyjmijmy, że tak jak ja próbujesz się podnieść po czasie pełnym pośpiechu, nadmiernego zaangażowania w pracy, obowiązków i obfitującego w stres. Kilka dni, miesiąc, czy nawet pół roku harówki daje mi w kość. Wciąż tylko praca, studia, dom, praca, studia... I tak w kółko. Wokół ludzie są w podobnych nastrojach, markotni, smutni, rozdrażnieni, coraz częściej się ze sobą kłócą. Patrzę, co zostało z tak wspaniałej ekipy - widzę ludzi niezdolnych do współpracy i wspólnego zdobywania szczytów. Brak mi już energii, radości, śmiechów, codziennego żartowania. Kontakty towarzyskie podupadły na tyle, że gdyby wyglądały rzeczywiście jak kontakt z prądem, to pokryłby się tak grubą warstwą kurzu, że kontakt przestałby przewodzić, a włożenie wymagałoby użycia młotka. Potrzeba też powrotu do formy, bo moje koszulki na fitness nie używane tak często, jak dawniej, niecierpliwią się już w szafie. Tak na prawdę tylko trzy rzeczy przypominają mi o upływającym czasie: kalendarz, opustoszała lodówka i odpryskujący lakier na paznokciach. Sama nie czuję upływającego czasu. Wiecznie w pośpiechu, wiecznie młoda. Rozumiem cię, Elizabeth. Potrzebujesz powrotu do ćwiczeń po przerwie.


Jak się zmotywować, żeby przychodzić na każde zajęcia fitness?

 

Po pierwsze, pozbądź się wyrzutów sumienia stanem poprzednim.

Rozumiem cię. Mogło się wydarzyć wiele rzeczy, które skutecznie odciągnęły cię od sportu. Złamałaś nogę, urodziło ci się dziecko, cierpisz na syndrom studenta, chcesz uczciwie zarobić pieniądze na swój byt czy próbujesz dokonać czegoś wyjątkowego w swoim życiu. To ludzkie, że zdarzają się okresy wzmożonej pracy, kiedy stawiamy wszystko na jedną kartę. Spinamy się, śpieszymy, intensywnie pracujmy, by później cieszyć się sukcesem, luzem, wakacjami. Nie miej wyrzutów sumienia, bo w końcu po coś dokonałaś takich wyborów. Czasem, jak w przypadku złamanej nogi, życie nie pozostawia nam wyboru. Ja też w minionym miesiącu postawiłam na studia. Jednak nie pozwólmy, by działo się to cały czas. Chwilowy stres ponoć jest dobry dla naszego organizmu, mobilizuje, ale chroniczny już nie. Zostaw przeszłość za sobą i skup się teraz jak powrócić do formy.
 

Po pierwsze i 3/4 :) jesteś w stanie coś zmienić pozytywnym myśleniem
PS: zostaw w tyle to, co masz sobie do zarzucenia. Idź do przodu!

Jakiś czas temu przed zajęciami zumby fitness przyszła do mnie pewna kobieta z nadwagą i stwierdziła: "Czasem to mi się nie chce patrzeć na siebie w lustro. Obrzydliwe jest to, co widzę. Jednak praca, dom, dzieci i swój widok w lustrze sprawiają, że wieczorem zajadam smutki czekoladą." W ten sposób napędza koło tego, co ją boli i się nie podoba. Z ukosa patrzyła na moje nogi w leginsach, twierdząc, że zumba jest dla szczupłych. Kurka wodna, każdy ma słabe strony, kompleksy, ale to nie powód by odbierać sobie radość z ćwiczeń! Zapewniłam ją, że takich jak ona na sali jest mnóstwo i nie ma się czego wstydzić - pań większość nosiła większe rozmiary. Ale więcej tej kobiety nie zobaczyłam. Gdyby zostawiła swoje poczucie winy za sobą i nie myślała o tym, dlaczego doprowadziła się do takiego stanu, na pewno przyszła by na zajęcia. Potem byłoby już znacznie lepiej. Z jej humorem, nastawieniem i z sylwetką też! ;)


Po drugie, jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze...

What the hell? Z moich obserwacji wynika, że rzeczywiście opłacanie karnetu z góry na jakiś czas bardzo motywuje kobiety. Fenomen!? Ludziom żal wydanych pieniędzy, zwłaszcza tych ciężko zarobionych i tych z niedużej skarbonki. Przychodzą, używają i cieszą się swoimi małymi sukcesami, że udało im się wytrwać. Wtedy czują także, że się opłaca, bo zaufały fachowcowi. Komuś płacą, kto ich przypilnuje, zmobilizuje i wprowadzi w dobry nastrój. W dzisiejszych czasach lubimy uzależniać nasze poczucie zadowolenia od czynników zewnętrznych. Także wszelkie zakłady między przyjaciółmi o pieniądze są mobilizujące dla tych opornych. Dlatego, warto skorzystać z tej wiedzy i zrobić z niej użytek. Sprawdzi się koniecznie, jeśli pracujesz nad swoją systematycznością.

Po trzecie, zaprzyjaźnij się z kalendarzem i polub dni tygodnia.

Brzmi odlotowo. Chodzi jednak o to, aby znaleźć te dni w tygodniu, w których nie mamy nic stałego wpisanego w kalendarz i pod tym kątem szukać zajęć w klubach fitnesss, szkołach tańca, jogi... Ważna jest pewna powtarzalność. Zakładanie, że może jak znajdę czas w środy i wtorki  to sobie przyjdę, jest z góry spisane na porażkę. Wierz mi, nie znajdziesz tego czasu. Obowiązki, od których uzależniasz swoją obecność na zajęciach wezmą górę. Sposób? Nie zaczynaj szukać siłowni czy klubu fitness od przypadku, tylko skup się na tych dniach, kiedy są powtarzalnie, cyklicznie, co tydzień masz rzeczywiście wolne od pracy. Spróbuj nie zachłysnąć się od razu szeroką ofertą zajęć póki nie porównasz jej z dniami, w których realnie masz szansę, aby wziąć udział. Nastaw się i wyobraź sobie, że w dany dzień chodzisz tydzień w tydzień i bez wymówek. Miej pewność. Dasz radę? No to wtedy dopiero rezerwuj karnet.

Po czwarte, życie na krawędzi odeszło do lamusa...

Jak wiadomo łatwo popaść w skrajności, dlatego człowiek wymyślił takie słowa, jak otyłość, uzależnienie, lenistwo. Grunt to umiar, a zwłaszcza na początku. Dziś już wiadomo, że pośladki Jen Selter nie zdarzają się co dziesiątej dziewczynie w prezencie pod choinkę - nie się ich od pstrykcięcia palcem. Nie zbudujesz ich w jeden tydzień męcząc się i katując dzień w dzień, jedynie zniechęcisz i stracisz motywację. Wiemy już też, że  ćwicząc trzy razy w tygodniu nie zbudujesz sylwetki żylastej kulturystki. Nawet jeśli przesadzisz, tak jak niemal od wszystkiego możesz się uzależnić, a człowiek z uzależnieniem wcale nie jest taki atrakcyjny i na pewno nie zdrowy.

Początki są najtrudniejsze. Dlaczego? Bo na pierwszych zajęciach fitness wszystko jest nowe, człowiek jest oszołomiony. Jest tak: w trakcie rozgrzewki czujesz, że nie dasz rady; potem zastanawiasz się, kiedy w końcu nie dasz rady; po kilku minutach, stwierdzasz, że nie dasz rady, po czym myślisz już tylko, "jakim cudem ja jeszcze daję radę?" Organizm musi się przyzwyczaić i tak na drugich zajęciach jest Ci już łatwiej, na trzecich już jest lepiej, a potem idzie z górki, ale nie można się zapomnieć. Ta zasada dotyczy wszystkich ćwiczeń, trenowania na siłowni i innych zajęciach fitness. Grunt to nie ładować sobie zbyt wiele, jak na pierwszy raz, nie przesadzać, bo dojdzie do przetrenowania lub obolałych mięśni, które uległy nadszarpnięciom. Lecz też nie należy rezygnować, by nie tracić na systematyczności. Wtedy łatwo o zgubienie formy, opuszczenie zajęć. Gdy raz sobie pozwolisz, istnieje duża szansa, że na następnych zajęciach twoja stopa też nie postanie na parkiecie...


Tak od serca...
Świetnie, jeśli sport jest to Twoja praca. Jesteś trenerem, instruktorem, tak jak ja. Wtedy, nie masz wymówek i idziesz zadbać o siebie i swoje samopoczucie. Gdyby nie to, że prowadzę zumbę i bądź co bądź muszę się na niej pojawić, to pewnie w natłoku obowiązków... najpewniej bym ześwirowała. Zresztą nie ja jedna. Usłyszelibyście ode mnie, jak jak od  promotorki mojej pracy licencjackiej: "Jutro umieram. Przyjdźcie na pogrzeb". Wolę jednak tańczyć na czyimiś weselu niż pozbywać się wody z organizmu na stypie - napisałam ten post - jako ratunek dla wszystkich potrzebujących motywacji i wskazówek, jak znowu zacząć ćwiczyć.

5 komentarzy:

  1. choć przerwy czasami są konieczne, to nie lubię ich ! :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, prawda :) Mnie niestety przerwy zupełnie wybijają z rytmu. Jeśli nie wychodzą naturalnie w celu odpoczynku tylko w celu wzmożonej pracy to bardzo źle to odczuwam :((

      Usuń
  2. Podciąganie na drążku - moje ulubione <3 Jaki jest ostateczny cel? 10 podciągnięć bez pomocy?:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś nie czuję, byśmy obydwoje mówili na ten sam temat :P

      Usuń
  3. Oo, nie potrafię podciągnąć się na drążku.

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że jesteś i dziękuję za Twój komentarz. Każdy jest dla mnie na wagę złota.
Jest bardzo prawdopodobne, że do Ciebie zajrzę.

Spodobał Ci się blog ---> zaobserwuj!

Proszę, nie zostawiaj adresów do swoich wpisów i artykułów.
Pozdrawiam ciepło!
Ness

TOP