kwietnia 17, 2015

Nie bądź jak husky w zaprzęgu! Idea slow life.

Coraz częściej gonimy za terminami, biegniemy za pracodawcami. Walczymy, by móc co włożyć do portfela. Podkręcamy tempo za każdym razem, kiedy życie stawia nam wyzwania. Tylko czy nasze zdrowie potrafi za tym nadążyć? Czy zdrowiu można powiedzieć "podkręcić tempo"? Kosztem czego się to odbywa? Powoli znajdujemy odpowiedź. Im bardziej wysokie tempo życia nam doskwiera, staje się uciążliwy, tym bardziej przekonujemy się, że dotychczasowy lifestyle nam nie odpowiada. Zdajemy sobie sprawę, że biegniemy "jak husky w zaprzęgu".  Zaczynamy więc dostrzegać tę drugą stronę medalu. Reszką kładziemy monetę na stół. Przeliczamy czas na zdrowie a nie pieniądze. Zmieniamy rodzaj liczydła - z kalkulatora na tabele wartości odżywczych i ilości przebytych kilometrów. Zastanawiamy się, jak żyć zdrowiej, czuć się lepiej, być zadowolonym z życia. Doceniamy wartości takie jak spokój, radość, rodzina, szczęście. Odkrywamy filozofię slow life, poszukujemy odpowiedzi na nurtujące problemy. Szukamy satysfakcji, zdrowia.

Jakiś czas temu wspominałam na swoim blogu o książce dziennikarki, która ze względu na problemy zdrowotne owocujące pobytem w szpitalu, przeszła na dietę bezglutenową. W jej przypadku - mus to mus. Ale czułam, że w książce chodzi o coś więcej - to skarga do życia i żal za pracoholizm; że praca była wykańczająca, a tempo szalone wykończyło zdrowie i spowodowało kłopoty z głową. Wreszcie to także żal do siebie, że życie dla tysięcy ludzi złudnie postrzegane jako wspaniale i będące obiektem zazdrości, tak na prawdę nie jest wcale szczęśliwe. Postanowiłam zacytować fragmenty, które skłaniają do refleksji, by się zatrzymać. Są bodźcem do myślenia o swoich własnych życiowych celach. O celach, które wybieramy w życiu, o wartościach. Są także i o tym, że na zmianę na lepsze, nigdy nie jest za późno, o ile mamy jeszcze kilka chwil. Zmiana ta na pewno wyjdzie nam na zdrowie! Będzie z pewnością pozytywna. Jak cały ten blog, zresztą. Możecie nie czytać, ale stracicie ważną okazję do przyjrzenia się swojemu życiu, czy jesteście zadowoleni ze sposobu w jaki żyjecie.

Autorka pisze tak:

"Myślałam o tym wszystkim, leżąc na szpitalnym łóżku. W rytmie kapiącej powoli kroplówki życie przepływało mi przed oczami. Cóż,  prawie pół wieku. Dużo? Rzadko rozpamiętywałam powagę tego wieku. Wolałam myśleć: "jeszcze tyle przede mną", niż "Z czym się łączy ta pięćdziesiątka, co już może działać nie tak?". Gdy słyszałam, że kobiety na pewnym etapie życia muszą uważać na to czy owo, wzruszyłam ramionami. Jasne, jasne, ale przecież daję radę."

Celowo nie powiedziałam o jaką dziennikarkę chodzi już na wstępie. Dlaczego, że od razu mielibyśmy skojarzenia i ocenialibyśmy ją w kategoriach lubię / nie lubię, a nie w tym rzecz. Chodzi o typ życia na świeczniku, sukces, pieniądze, bycie potrzebnym i cenionym w mediach, bycie autorytetem, bycie znanym. Mnóstwo ludzi do tego dąży, pełno celebrytów tak ma. Dlatego coraz częściej dziwię się, czy branie udziału w programach talk show, rozrywkowych typu "X factor", "Jak oni śpiewają, gotują czy jeżdżą na łyżwach..." ma sens. Czy bycie rozpoznawalnym, rozchwytywanym jest tak na prawdę cenne i szczęśliwe? Dlatego nie powiedziałam, że chodzi o Agatę Młynarską, bo chciałam, abyście uszanowali to, że zdecydowała się opowiedzieć swoje życie w niepopularny sposób.


"Kiedyś nie potrafiłam docenić tego, co jest "tu i teraz". Najtrudniejsze było dostrzec... szczęście; poczuć lekkość i radość. Przez wiele lat towarzyszył mi nieokreślony niepokój, poczucie winy, że coś robię nie tak, że nie jestem dostatecznie dobrą mamą, nie spełniam oczekiwań w pracy, nie potrafię stworzyć trwałego związku. Nieustannie byłam z siebie niezadowolona. Dziś już wiem, jak bardzo to odbiera siły, pozbawia energii, a co najważniejsze, ma wpływ na zdrowie. To jest właśnie autoimmunologia. Na własnej skórze poczułam, jak wielkie znaczenie ma to, co i jak myślę. Każdego dnia pracuję nad tym, by moja głowa była spokojna, a myśli pozytywne."
Slow life
Dlatego, coraz częściej ludzie przestawiają się na slow life - życie spokojne, pełne przemyśleń, radości z chwil obecnych. Idea slow life mówi: "zatrzymaj się". Slow life to także umiejętne zarządzanie czasem, stawianie sobie celów i nienarzucanie sobie zbyt wielu obowiązków. To także pielęgnowanie relacji z ludźmi, a zwłaszcza z bliskimi i tymi osobami, na których nam zależy. Slow life to życie świadomie, odrzucanie przymusu i stereotypów, które przecież tylko są uogólnieniami i nie dotyczą każdego. Zgodnie z filozofią slow life uczymy się odpoczywać w sposób, który da nam jak najwięcej relaksu i najbardziej nas odpręży (czyli wyłączamy telewizor, chowamy czytane w tym czasie gazety, stosy ubrań do pracowania).


Źródło: książka pod red. Agaty Młynarskiej "Pyszna zmiana, czyli moje życie bez glutenu", oraz źródła internetowe: klik, klik.

12 komentarzy:

  1. Nie przepadam za tą dziennikarką, ale zgodzę się, że trzeba zwolnić w życiu i czasem skupić się na sobie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli zbyt szybko przyspieszamy - nasz organizm się buntuje i nie chce za nami podążać.. To taka sentencja ode mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajna sentencja i jaka adekwatna do tematu :) Dobrze, motywujmy się do dobrych rzeczy ;)

      Usuń
  3. rzeczywiście, warto zwolnić czasami...mądrze powiedziane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze się, że mądrze. Mądrych rzeczy nigdy nie za wiele.

      Usuń
  4. Mam wrażenie, że genetycznie zostałam zaprogramowana do takiego życia, bo za szybkie tempo sprawia, że czuję się wyrzucona za burtę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ładnie to ujęłaś ;) Coś w tym jest. Myślę, że nas takich jest wiele ;)) Też lubię jak się dużo dzieje, ale raczej wolę w formie aktywnego wypoczynku. Zbyt wysokie tempo mnie magluje jak ubrania po długim praniu w pralce :(

      Usuń
  5. Wiesz co, ostatnio mój szybki styl życia doprowadził mnie do punktu w którym zaczęłam się zastanawiać czy właśnie tak chcę żyć. Wszystko mnie goni, wszystko MUSZĘ robić. I doszłam do wniosku, że ja NIE MUSZĘ. Już naprawdę nic nie muszę. Zamierzam żyć tak jak CHCĘ. Chce żyć wolniej, chce się rozkoszować chwilą, zapamiętywać ją. :) Chcę być zdrowa, spokojna. Twój post był takim podsumowaniem moich przemyśleń. Chyba też napiszę coś na swojego blogaska, bo po tylu przemyśleniach chcę to przelać na... ekran komputera :D Inspirujesz, świetny post. Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wspaniale, że masz zamiar przejąć kontrolę nad swoim życiem życiem, żyć świadomie i tak jak Ty sama tego chcesz i potrzebujesz. Wiele ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy. Trzymam kciuki za Ciebie i za Twoje życie według Twojego scenariusza i za zwolnienie tempa.
      Dziękuję za komplement ;)
      Pozdrawiam i ściskam!

      Usuń
  6. W 21 wieku niewielu ludzi może sobie pozwolić na zwolnienie tempa życia. Zdrowa dieta, jest niestety kosztowna (za sprawą jakie modne to się odchudzanie zrobiło). Trzeba podjąć ważną decyzję, czy nieco "pobidować", ale mieć dobre samopoczucie i więcej wolnego czasu, czy też przemęczać się w korpo, a niewielkie okresy wolnego czasu poświęcać na wymyślne ćwiczenia aerobowe pod nadzorem kosztownego trenera personalnego itp. Ja uskuteczniam ten drugi system i też mimo wszystko udaje mi się zaczynać dnie z uśmiechem na ustach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oszem, dlatego, że to takie trudne, wolne tempo życia jest tak bardzo pożądane. Zawsze, od najdawniejszych czasów było tak, że największe szanse na przeżycie mialy silne jednostki, czytaj te, które maja najwiecej pieniędzy :)

      Usuń
  7. Nie znam tej dziennikarki, ale niekiedy nie da się zrobić wszystkiego na spokojnie :/
    Pozdrawiam :)
    http://fit-healthylife.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że jesteś i dziękuję za Twój komentarz. Każdy jest dla mnie na wagę złota.
Jest bardzo prawdopodobne, że do Ciebie zajrzę.

Spodobał Ci się blog ---> zaobserwuj!

Proszę, nie zostawiaj adresów do swoich wpisów i artykułów.
Pozdrawiam ciepło!
Ness

TOP