kwietnia 22, 2015

Czy wiecie, że istnieją bigoreksje? Powienieneś to wiedzieć trenując na siłowni.

To jeden z tych momentów, kiedy stwierdzam: "are you crazy"? I sama nie wiem, czy to dobrze, czy źle. Okazuje się, że istnieje coś, czego intensywnie uprawiający sport powinni się wystrzegać. I to na prawdę nie ma co bagatelizować. To jest i już. Choroba. Czy znacie takich ludzi w swoim otoczeniu? Kim są bigorektycy?

Oprócz znanych wszystkim anoreksji i bulimii istnieją jeszcze inne choroby bardzo pokrewne. Tym razem dotyczą osób ostro ćwiczących na siłowni i na salach fitness. Jedną z nich jest bigoreksja. Okazuje się, że o ile dotyczy ona głównie mężczyzn to cierpią na nią także kobiety.

Bigoreksja to obsesja na punkcie umięśnionego ciała, której towarzyszy tendencja do wmawiania sobie, że jest się zbyt chudym, nawet gdy sylwetka jest muskularna i dobrze zbudowana. Pojęcie to myślę jest dość stare, jak na wciąż zmieniające się realia naszej płynnej ponowoczesności - wprowadził je Harrison Pope w 1997r. Zatem problem ten istniał już zanim kluby fitness i siłownie masowo się rozmnożyły w wielkim bumie, który obserwujemy od niedawna.

Niech Was nie zmylą słowa definicji, która wydaje się pewnie znajoma. Przecież wielu ludzi przegląda się w lustrze, modeluje swoją sylwetkę na siłowni, komponuje odpowiednią dla organizmu dietę, lecz w takim zdrowym podejściu nic złego się nie kryje. Między zdrowym a chorym podejściem okazuje się cienka granica i konieczne jest podejście całościowe. Od kiedy zatem zaczyna się choroba?

Co zdradza bigorektyka?

  • Takie osoby ustalają rygorystyczna dietę, a każde odstępstwo od diety czy planu wywołuje frustracje i jest okupione dużym wysiłkiem fizycznym, mającym „odrobić normę”.
  • Co ciekawe, 3 bigorektyk cierpi jednocześnie na zaburzenia lękowe, a blisko 60 % chorych na różne formy zaburzeń nastroju. 
  • Odczuwają silny lęk związany z rzekomym defektem własnego ciała.
  • Nadmiernie koncentrują się na swoim wyglądzie, obsesyjnie porównuje się z innymi i nazbyt często ocenia swoją sylwetkę w lustrze.
  • Obsesyjnie ćwiczą, przedkładając kilkugodzinny morderczy trening nad obowiązki i nieraz także nad plany życiowe czy życie społeczne i towarzyskie. Zaniedbują rodzinę i pracę na rzecz codziennych treningów.
  • Naukowcy twierdzą - choć w tej kwestii jestem sceptyczna i nie wiem co myśleć, ale pewnie coś w tym jest - że niebezpiecznym objawem choroby jest przyjmowanie hormonów, sterydów. Wiadomo, że obok pozytywnego wpływu na masę mięśniową, powodują szereg groźnych powikłań zdrowotnych, m.in. obrzęki, choroby serca, bezpłodność, zapalenie wątroby oraz groźne uzależnienia psychiczne oraz zmienność nastroju, agresję, depresję. Oczywiście kwestia ta myślę, że jest ważna, ale tak jak zaznaczałam musi występować całościowo, z innymi objawami. Wielu jest fanatyków, którzy zarzucają "koksy" po pewnym czasie.

Objawy powinniśmy traktować całościowo - wystąpienie jednego jeszcze o niczym nie świadczy, tak jak pojedyncze drapanie u człowieka nie świadczy o świerzbie. Myślę, jednak, że powinniśmy być ostrożni i pomóc tym osobom, które borykają się z bigoreksją, a nie są tego świadome. Każdy, kto trenuje w otoczeniu ludzi już kilka lat na pewno spotkał choć jedną taką osobę "uzależnioną od rzeźbienia sylwetki". Intuicyjnie pewnie jesteście w stanie to wyczuć, kiedy się zetkniecie z kimś cierpiącym na bigoreksję.  

Jak myślicie, czy bylibyście w stanie pomóc bigorektykowi? Czy sami spotkaliście się z tym problemem? Czy podjęlibyście decyzję o podsunięciu tej osobie pomysłu udania się do specjalisty?

23 komentarze:

  1. Tego jeszcze nie słyszałam, ale jestem pewna, że są osoby, które cierpią na takie zaburzenia... Niestety. Najważniejsze to znaleźć równowagę w tym wszystkim, zdrowy styl życia to nie katowanie swojego ciała i swojej psychiki, nie mówię tu o zawodowstwie bo to już inna bajka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. slyszalam o bigoreksji ;) tak naprawde latwo jest przekroczyc pewne granice...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Bardzo łatwo, dlatego o tym piszę, by uświadamiać ludzi, aby nie popadali nieraz w skrajność.

      Usuń
  3. Nie słyszałam, pierwszy raz dopiero teraz. Tak naprawdę to we wszystkim trzeba zachować umiar, bo wszędzie można popaść w skrajność.

    OdpowiedzUsuń
  4. rzeczywiście, czasami wystarczy krok w złą stronę i wpadamy w sidła zaburzeń tego typu...dlatego UMIAR UMIAR I UMIAR! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Calkowicie popieram. Grunt to zachować umiar ee wssytskim co się robi. Niestety takie teraz czasy, ze chciałoby sie byc w czyms najlepszym.. ludize sa pod presja..i stad wszystkie -reksje i zaburzenia..

      Usuń
    2. Dokładnie! Masz rację. Ze wszystkim byłoby super utrzymać umiar, tylko współczesne wzory, ideały kobiecości, presje społeczeństwa, wizerunki promowane przez media zaburzają spokojne życie z normą. A w dodatku wymogi mediów są trudne w realizacji - wychodzi na to, że każda Matka Polka powinna chodzić po domu na obcasach, mieć czas na kosmetyczkę, kopać w ogródku i zarabiać pięć tysiaków, ładnie wyglądać na zdjęciach i non stop ładnie pachnieć :(

      Usuń
  5. O takim zjawisku jeszcze nie słyszałam, a ma tyle lat co ja :) Oo
    Pozdrawiam :)
    http://fit-healthylife.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja niedawno pisałam o ortoreksji, także chorobie sportowców. Uważam tak jak ty, wszystko oddziela cienka granica i liczy się umiar. Na razie nikogo takiego nie spotkałam, ale niektóre obrazki z różnych sportowych profilów, czasami mają takie wydźwięk. Niekoniecznie te osoby muszą być chore, ale czasami mam wrażenie, że przekładają całe swoje życie niżej niż trening. Najważniejsze jest zdrowe podejście. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, że niektóre motywacyjne grafiki mogą przywodzić na myśl różne reksje... :( Pewnie, że o ortoreksji mam pojęcie. Lecz nie wiedziałam, że o tym niedawno pisałaś :) Muszę pogrzebać u Ciebie na blogu :) Wszystkie zaburzenia zwane reksjami to choroby, dlatego określam te osoby jako chorymi, ale nie mam na myśli znaczenia potocznego, choć rzeczywiście ostatnio osoba "chora" to często wyzwisko i słowo to przybiera charakter pejoratywny.

      Usuń
    2. Cienka czerwona linia istniejąca między zdrowym podejściem do uprawiania sportu a obsesją rzeźbienia doskonałego ciała to obecnie duży problem. ja spotkałam kilku bigorektyków. Chociaż u nas w klubie te osoby są określane jako "przetrenowujący sie hard corowcy: i mamy ich "czarną" listę w szufladzie, po to by wiedzieć kto przekracza granicę 3 h treningów 7 dni w tygodniu ... Wierzcie mi, takie działanie jest bardzo niebezpieczne dla zdrowia! Często kończy się omdleniami lub pęknięciem, złamaniem kości..

      Usuń
  7. Fajnie, ze o tym napisałaś, dużo osób o tym nie wiem niestety

    OdpowiedzUsuń
  8. Aż niemożliwe jest to, jak łatwo przechodzimy ze skrajności w skrajność.. Jak ciężko w dzisiejszych czasach o wyważenie wszystkiego, co się w swoim życiu robi..

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie słyszałam jeszcze o bigoreksji, ale fakt jest taki, że granice łatwo przekroczyć. A powrót na normalną ścieżkę funkcjonowania nie jest wcale taki łatwy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajny, pomysłowy blog! Zapraszam do mnie i do komentowania :) http://eathealthyandkeepfit.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajny, pomysłowy blog! Zapraszam do mnie i do komentowania :) http://eathealthyandkeepfit.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Każde zaburzenie postrzegania siebie jest ekstremalnie trudne do wyleczenia - często jego początki sięgają bardzo głęboko ludzkiej psychiki. Nie jest to jednak niemożliwe. Ważne jest moim zdaniem to, aby nie popadać w skrajności. Jeżeli zaniedbujemy przyjaciół, nie odwiedzamy domu rodzinnego (bo tam tyle pokus), tylko dlatego, że boimy się iż wpłynie to niekorzystnie na naszą sylwetkę to coś jest nie tak, jest to pierwszy sygnał ostrzegawczy. Uważam, że dbanie o siebie to ma być radość i przyjemność a nie źródło lęków i frustracji, zawsze to powtarzam jak mantrę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze mówisz. Cieszę się, że Ty także podzielasz moje zdanie. Unikanie skrajności - to jest główne przesłanie, które towarzyszyło mi, pisząc ten post :) Trafiłaś w 10 :D

      Usuń
  13. Nie spotkałam się jeszcze z tą chorobą.

    OdpowiedzUsuń
  14. Będąc na kursie dla trenerów personalnych miałam wrażenie, że niektórzy uczestnicy cierpią na bigoreksję, inni jeszcze na ortoreksję :/ Niestety we wszystkim trzeba zachować umiar

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, że miałaś takie wrażenie. Pewnie coś w tym jest. Rzeczywiście kurs trenera personalnego to świetne miejsce dla bigorektyków. Pewnie czuli się tam jak ryby w wodzie :(

      Usuń
  15. Dotą dosyć mało slyszalam o bigoreksji

    OdpowiedzUsuń
  16. Wiadomo, są skrajności w jedną i drugą stronę. Współczuję takim ludziom... Bo o ile wiedzą o anoreksji, często nie myślą o tym, że mogą popaść w bigoreksję...

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że jesteś i dziękuję za Twój komentarz. Każdy jest dla mnie na wagę złota.
Jest bardzo prawdopodobne, że do Ciebie zajrzę.

Spodobał Ci się blog ---> zaobserwuj!

Proszę, nie zostawiaj adresów do swoich wpisów i artykułów.
Pozdrawiam ciepło!
Ness

TOP