marca 10, 2015

Dieta przyśpieszająca metabolizm

Doszłam do wniosku, że supermarketowe promocje nie są takie złe, o ile wiemy co kupujemy. Książkę trudno podrobić, by nie dałoby się przeczytać. Dotąd nie natrafiłam na żadną, której przykładowo papier byłby tak kiepskiej jakości, aby nie były widoczne litery. Ja zaś przeczytałam i to całkiem sporo z najnowszej pozycji z Biedronki "Dieta przyśpieszająca metabolizm". Pewnie zastanawialiście się skąd mój tytuł postu - jakiś czas temu natrafiłam na książkę z takim właśnie tytułem.
 

Kwestia "wnętrza"
Nabyłam "dietę przyśpieszającą metabolizm" z czystej ciekawości, co można by napisać w tym temacie i czy Biedronka jest w stanie podsunąć nam wartościowe pozycje czytelnicze. Otóż w temacie metabolizmu można wiele. Autorka Haylie Pomroy uczy nas wiele o hormonach, działaniu narządów organizmu, o trawieniu. Mówi dalej o niszczącym wpływie stresu na nasz organizm oraz o wpływie szkodliwych substancji z przetworzonej żywności - ale to już doskonale wiem. Przez rozdział "mitów i prawd" o zdrowym odżywianiu przemknęłam jak przez dobrą komedię, bo autorka ma ciekawy język, charakterystyczny dla mediów amerykańskich. Pomroy wysuwa wiele trafnych uwag, które za niedługo wam przedstawię - wtedy sami przekonacie się czy się z tym zgadzacie. Mimo to, albo ona napisała to co oczywiste, albo ja mam za dużą wiedzę - nic nowego.

Początek zaś zapowiadał książkę świetnie, bo autorka opisuje fakty ze swojego życia wskazujące na rewolucyjność proponowanych przez nią myśli w tym, jak przyśpieszyć swój metabolizm. Powołuje się na rozmowy z rzeszą ludzi korzystających z jej porad i tych bogatych, którzy wysyłają po nią samoloty, byle tylko skorzystać z jej porad. Niewątpliwie ukończyła wiele studiów, kursów pozwalających jej na rzetelne wysuwanie wniosków dotyczących żywienia. Pracowała także dużo ze zwierzętami dowiadując się jak utuczyć konia na mięso, a jak żywić do wyścigów, by był krzepki, zwinny, silny i szybki. Autorka "Diety przyśpieszającej metabolizm" niewątpliwe zasługuje na miano specjalistki do spraw zdrowego stylu życia. Czytając czekałam na reguły. Na razie jednak...


Co z tą dietą przyśpieszającą metabolizm? Czy to cud?
W ogóle moim zdaniem w zdrowym odżywianiu nie powinny mieć miejsca diety, więc słowo dieta od razu skreślam. Powinniśmy nabywać zdrowych przyzwyczajeń i nawyków żywieniowych. Bo nie zawsze mniej jedzenia równa się spadkowi wagi. Pomroy z takim zdaniem też się zgadza, ale na potrzeby marketingu, jak sądzę, używa słowa "dieta". Spójrzmy prawdzie w oczy, książki z tym słowem lepiej się sprzedają.

Książka ma nas przekonać, że jest żywność, która rozluźnia od stresu, uwalnia od tłuszczu i pobudza metabolizm, pobudza produkcję hormonów do spalania. Na tej postawie autorka konstruuje trzy fazy, w których wymienia kluczowe dla niej pokarmy, które powinniśmy jeść w każdej z tych faz.


I wszystko byłoby okej, gdyby...
Podsumowując założenia teoretyczne, myśli wydają mi się poprawne i warte przemyślenia. Dobrze się to czyta - oprawione dobrym żartem i przystępnym słowem zasady żywienia i zdrowego stylu życia warto zapamiętać. Podoba mi się, że "Dieta przyśpieszająca metabolizm" m.in. skłania ku liczeniu wartości odżywczych, a nie kalorii, które na gram różnią się w przypadku tłuszczu, białka i węglowodanów. Słowem, węglowodany mają zawsze mniej kalorii niż tłuszcz czy białko, dając tym samym mniejsze uczucie sytości i mniej wymagają od organizmu użycia energii do strawienia.

Jedyny, dosłownie jedyny mankament, jaki widzę to skład produktów proponowany w naszym nowym odżywaniu. Ogólnie jak patrzę na ten spis chodzi o wybieranie produktów naturalnych, ekologicznych i nieprzetworzonych. Bo jest w tym spisie prawie wszystko, tylko naturalne. Dobrze więc, że w "Diecie przyśpieszające metabolizm" optuje za prawdziwym masłem, a nie margaryną. Spożywanie naturalnego jedzenia na pewno poprawi kondycje naszego ciała i wpłynie na samopoczucie, jeśli stołowaliśmy się w MacDonald's i napadaliśmy na zupki chińskie, ale czy rzeczywiście diametralnie przyśpieszy metabolizm, że schudniemy 14 kilogramów, jak twierdzi autorka? Zaczynam wątpić.

16 komentarzy:

  1. HMMM trochę chyba autorka podkoloryzowała ten efekt

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty też tak uważasz? :) Może ta książka powinna mieć inny tytuł ;)

      Usuń
    2. Zdecydowanie uważam, że powinna mieć inny tytuł. Dla mnie pewnie byłaby to pozycja tak samo jak dla Ciebie niezaskakująca, pewną wiedzę już mamy. Ale dla ludzi, którzy raczkują w temacie styl pisania i żartobliwe ujęcie pewnych kwestii (nie czytałam, wierzę na słowo) może okazać się kluczem do zgłębienia tematu i zapoczątkowania zdrowego, racjonalnego odżywiania. :)

      Usuń
    3. Pewnie tak. Gdyby miała inny tytuł nie sięgnęłabym po nią. Choć nie żałuję wiedzy o hormonach i o trawieniu od biologicznej strony. Na pewno książka ta sprawiła, że powróciłam do studiowania dawnych podręczników do biologii. :) Przystępny język zrozumiały dla każdego człowieka, z pozytywnymi komentarzami i ciekawymi słówkami faktycznie tak jak mówisz, podnosi wartość przekazu dla początkujących. Och... poczułam się jak "zaawansowana" :)

      Usuń
  2. Od dłuższego czasu odzywiam się zdrowo, naprawdę, i z głową, ale nie zauwazylam efektu spadki z wagi. Może gdybym wyeliminowala z diety zbedne weglowodany i wzięła sie ostro za cwiczenia, to może bym schudła, ale nie potrzebuje zrzucać kg. Być może, ktoś kto ma dużą nadwagę , to te informacje będą przydatne i wartościowe. Widziałam tą książkę w Biedronce, nawet chcialam ją kupić, ale na razie liczę każdy grosz :). Dzięki za streszczenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi tez zrzucenie kilogramów nie potrzebne, ale chciałabym zachować zdrowie i za kilka lat dalej się nim cieszyć :) Z tą myślą zabierałam się do czytania tej lektury, choć dziś mam wątpliwości, czy odpowiednio skomponowane posiłki mają rzeczywiście moc podkręcania tempa przemiany materii, taką... czarodziejską moc :)

      Usuń
  3. hmmm ja włąsnie na diecie na razie MŻ w tym oczywiscie planuje posiłki zdrowe na razie szału nie mam z spadkiem wagi

    OdpowiedzUsuń
  4. ja wychodzę z założenia, że takich wiadomości nigdy nie za wiele. U siebie w domu staram się żywić siebie i rodzinkę maksymalnie zdrowo, w oparciu o makrobiotykę. Pewnie, że to nie jest sposób na schudnięcie, ale na pewno na poprawę zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
  5. zawsze mnie interesowała ta książka, bo tytuł niezwykle zachęcający!

    OdpowiedzUsuń
  6. uwielbiam takie książki, można dowiedzieć się wiele rzeczy lub po prostu sobie przypomnieć to co już się wie :) mój metabolizm jest dość szybki więc podkręcać go nie muszę, ale i tak chętnie przeczytałabym tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zalożenia wydają się dobre, tylko efekty bardzo podrasowane. marketing, chwytliwy tytuł, obietnice straty wagi..:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Liczyłam, że może znajdę jakieś osoby, które tą dietą się posługują i widzą efekty. To jest książka z 2013 roku, więc chyba trudno liczyć na ludzi, którzy po wielu latach testowania mogą coś powiedzieć. Jestem ciekawa, czy sama zmieniając swoje przyzwyczajenia na takie jak w książce zauważyłabym efekt. Różnica między proponowanym stylem a moim jest nieduża, więc potraktuję to tylko jako wskazówki. Marketing i ekscytację jednak odkładam na bok.

      Usuń
    2. Cześć. Jestem na diecie przyspieszajacej metabolizm juz 14 tydzień, schudłam do tej pory 11 kg i chudnę nadal. Uważam to za wielki sukces, ponieważ po przetestowaniu wielu różnych diet organizm calkowicie się zbuntował i nie było mowy o zrzuceniu choćby kilograma. Efektem ubocznym diety przyspieszajacej metabolizm jest przypływ nowych sił i energii do działania. Polecam ją każdemu. Asia

      Usuń
  8. Wygląda ciekawie, trochę marketingu, a reszta zrobią ludzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest nas dwie! :) Oby się Twój wykurował :> Mój już coraz lepiej. Fastum mi pomaga :)

      Usuń
  9. Ja też nie lubie słowa dieta! ksiązka wydaje się byc ciekawa;)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że jesteś i dziękuję za Twój komentarz. Każdy jest dla mnie na wagę złota.
Jest bardzo prawdopodobne, że do Ciebie zajrzę.

Spodobał Ci się blog ---> zaobserwuj!

Proszę, nie zostawiaj adresów do swoich wpisów i artykułów.
Pozdrawiam ciepło!
Ness

TOP