marca 24, 2015

Bieżnia antygrawitacyjna!

Ten kosmiczny wynalazek nie przyleciał z Marsa ani z Wenus. Powstał tutaj na Ziemi, choć niewątpliwie zawdzięczamy go badaniom NASA. Wystarczył bombowy pomysł i... jak to często bywa wśród geniuszy - zrobienie czegoś na odwrót. To wystarczyło, by wielu z nas, fitnessowych i biegowych maniaków mogło dostąpić tego zaszczytu i spróbować pobiec na bieżni antygrawitacyjnej. Mnie jeszcze ten zaszczyt nie kopnął, ale bardzo w to wierzę. W końcu od czego są marzenia... zwłaszcza te pozytywne i szalone...

Zacznijmy od tego, że najpierw chciano wysłać bieżnię w kosmos. Choć teorie o powstaniu tej bieżnie słyszałam dwie: że chciano ją wysłać w kosmos, by kosmonauci mogli na niej trenować nieużywane mięśnie w stanie nieważkości, albo druga wersja mówiąca o tym, że chciano ćwiczyć kosmonautów w ojczyźnie w warunkach zbliżonych do Księżyca. Ale ktoś mądry postanowił wreszcie sprowadzić ten pomysł "na Ziemię" lub raczej "na ziemię" i w ten sposób zwykli śmiertelnicy mogą pobiegać na bieżni tak, jakby byli... w kosmosie. Nie tacy zwykli, bo dziś używają ich sportowcy świata jak choćby Galen Rupp, Cristiano Ronaldo, ale to inna bajka.


Do czego służy bieżnia antygrawitacyjna?
Przede wszystkim zastosowania są trzy: przy powrocie do formy po urazie, dla osób z nadwagą i dla chcących "podrasować" swoje osiągi w biegach. Działa to w ten sposób, że w środku w sferze poniżej pasa wytwarza się odpowiednie ciśnienie, a nam mówiąc prościej "biegnie się jakby lżej i łatwiej".

Biegając w terenie ponoć nie wykorzystujemy wszystkich mięśni. Ciało zaś zapamiętuje sposób ruchu i aktywowane podczas treningu mięśnie. Potrzeba tylko trochę czasu, aby nasz organizm nauczył się poruszać w nowy sposób. Na tej samej zasadzie uczymy się przecież wykonywać squaty, tańczyć i chodzić. Na bieżni antygrawiacyjnej jednak skuteczność naszego treningu wzrasta o około 30%. Z tego powodu wyposaża się siłownie dla znamienitych sportowców w bieżnie antygrawitacyjne, aby osiągali większe prędkości na treningach z wykorzystaniem tych wynalazków. Wytrenowane ciało potrafi osiągać tym samym większe prędkości w normalnych warunkach i przy "tradycyjnym" bieganiu. W ten sposób dzięki ciśnieniu trenujemy osiągając większe prędkości.

Dobra wiadomość dla osób po kontuzji.
Dodatkowo biegnąc na bieżni antygrawitacyjnej zmniejszamy ryzyko powstania kontuzji w porównaniu z tradycyjną, gdyż nasze stopy nie uderzają o podłoże już z taką siłą. Bieganie na tym wynalazku pozwala oszczędzać stawy i przede wszystkim nie przeciąża kolan. Bieżnia ta pozwala wrócić do formy sportowcom i wszystkim osobom po kontuzjach stawów. Przykładowo Cristiano Ronaldo po kontuzji mógł wrócić do formy w 2 miesiące szybciej trenując na tej bieżni niż w tradycyjny sposób.

Jak wygram w Totolotka...
Na razie bieżnie antygrawitacyjne zakupiły główne z najzamożniejszych klubów piłkarskich m.in. FC Barcelona, kluby koszykarskie z NBA czy trenują na nich gacze NFL i pojawiają się też w innych ośrodkach treningowych. Słyszałam nawet, że zakupiła je jakaś siłownia w Polsce. Taniocha, bo z tego co się orientowałam na bieżnię antygrawitacyjną powinniśmy sobie zarezerwować średnio 25 tysięcy złotych. Postęp idzie do przodu, dzięki czemu mam nadzieję, że za kilka lat będziemy biegać na takich bieżniach w renomowanych klubach fitness i na siłowniach w każdym dużym mieście.

10 komentarzy:

  1. Wygląda fajnie, ale z pewności potrzeba na to cacko sporo miejsca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Troszkę więcej niż na "tradycyjną" bieżnię ;)

      Usuń
  2. Wygląda ciekawie. Interesuje mnie jednak to, jak się biega w takim czymś :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno lżej ;) Uczucie ponoć jest bardzo fajne. Na własnej skórze jednak nie miałam okazji przetestować, ale uda mi się - przynajmniej mam taką nadzieję ;)) :P

      Usuń
  3. Chyba jednak wolę bieganie na świeżym powietrzu, chociaż kiedy mam zrobić interwały to prędzej wybiorę bieżnię. No ale faktycznie świetne zastosowanie może mieć przy kontuzjach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak pomyślę o pięknej dzisiejszej pogodzie to aż chce się wyskoczyć z uczelni i pobiegać zamiast siedzieć na zajęciach. Z tym pomysłem niewątpliwie masz rację, ale gdybym miała możliwość to wymieniłabym tradycyjną bieżnię na tę antygrawitacyjną - lepsze wyniki, rezultaty i oszczędność kolan kusi...

      Usuń
  4. Wyglada 'nieziemsko' :-) Oby i do nas sotarlo to cudenko :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super sprawa! Sama bym na czymś takim pobiegała, ale nie mam w domu tyle miejsca i takiej kasy. Więc myślę, że przez długie lata zostanę jeszcze przy tradycyjnej bieżni :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że jesteś i dziękuję za Twój komentarz. Każdy jest dla mnie na wagę złota.
Jest bardzo prawdopodobne, że do Ciebie zajrzę.

Spodobał Ci się blog ---> zaobserwuj!

Proszę, nie zostawiaj adresów do swoich wpisów i artykułów.
Pozdrawiam ciepło!
Ness

TOP