stycznia 04, 2015

Fit life, czyli jak naprawdę być fit?

W około mnóstwo słyszymy o fit life o byciu fit. Ale czy telewizja i prasa dobrze nas o tym informują? O co chodzi tak naprawdę w fit life? Co znaczy być fit? To podsumowanie wielu lat mojego "siedzenia" w fitnessie, blogowania, edukowania się i wyciągania wniosków.

Zaczynamy od początku, wraz z początkiem roku szukamy nowych wskazówek, wyznaczamy nowe plany treningowe na cały rok. Zacznijmy więc tym razem coś od początku na prawdę, na poważnie, na serio.


Media mówią...
Bądź fit po Sylwestrze, po świętach! Fit to, fit tamto. Tematy: keep fit, upychają media między reklamami batonów, przepisami na najdziwniejsze makarony, wzorami modnych poduszek, programem telewizyjnym na długie popołudnia, i operacjami odsysania tłuszczu - no bo po co się męczyć? Wyobrażam sobie, że wiele czytelniczek takich czasopism zwróci wagę na chwytliwy artykuł, da nawet za gazetę 2 zł i co? I po przeczytaniu przerzuci strony dalej! Błędnie pomyśli patrząc na zdjęcia, że fit = chude(!) ciało. Co najwyżej prześliźnie się oczami po artykule i zapamięta, że istnieją jagody goi, jaglana kasza, awocado i rukola. Ale czy zastosuje? Wątpię. 

Telewizja nie niesie zapachów, gazeta nie da Ci do spróbowania jagód goi. W większości przypadków taka przeciętna czytelniczka nie wie, gdzie znaleźć jagody goi, nie wie jak smakuje awocado, na jakim dziale dostanie kaszę jaglaną i nie wie, czy lubi rukolę. No bo jak? Ja na przykład jagód goi po spróbowaniu nie znoszę, za kaszą jaglaną szaleję i uwielbiam ją, awocado jako tako toleruję, a rukola mi zupełnie nie smakuje. Nie będę się przecież katować jedzeniem czegoś, co mój przełyk nie przepuści, tylko w imię "kurde, fit! to wcinaj". Mam wrażenie, że masowe media świetnie mówią o czymś, co się świetnie sprzedaje, o ile ma super hasło w tytule, ale niekoniecznie wie się o co chodzi.

Co naprawdę znaczy być fit?
Fit według słowników oznacza utrzymywać się w formie, nabrać ją i być w tej dobrej formie oraz po prostu być wysportowanym. Szczegółowiej - być w szczytowej formie dzięki odpowiedniemu treningowi. Mówiąc fit określenie to nierozerwalnie związane jest ze zdrowiem, wszelką tematyką bycia healthy. Zaś w jednej z książek przeczytałam, że "fit active life" to po polsku: dopasuj się do aktywnego życia**. Co ciekawe, wśród czasowników z fit znalazłam see fit, które równoznaczne jest z: uważać za właściwe. Fit to także ktoś atrakcyjny, seksowny, przystojny, a zwłaszcza pasujący, i to do dobrego rozmiaru.


Szerzę rewolucję w praktyce!
Dobra, piętro wyżej prezentowałam podręcznikowe definicje fit life. A praktyka? Już mówię, tak na chłopski rozum.
Po pierwsze należy wyzbyć się myślenia, że chude to właśnie zdrowe. Nawet zawodniczki biorące udział w konkursach kulturystycznych nie utrzymują ciała w szczytowo-prezentacyjnej formie przez dłuższy czas, a wierzcie mi są w stanie podkręcić treningiem wagę. Przygotowują się tylko do zawodów. Optymalnie dla klasycznego bycia fit, co polecam i poddaję pod uwagę, jest lepiej nie przekraczać i nie schodzić mniej niż 20 -22 % masy tkanki tłuszczowej. Tak, to taki próg. Poniżej 17 to już dla fitness models, ale grozi problemami z układem płciowym i zaburzeniami menstruacji. Nikt o zdrowych zmysłach nie utrzymywałby wyjściowej formy do prezencji na konkursie przez kilka lat. Jeszcze mniej, choć nawet od 18 % masy tkanki tłuszczowej, mierzy się u anorektyczek. U mężczyzn próg ten ponoć jest niższy. Dla przykładu Cristiano Ronaldo ze swoim 10 %, a niektórzy mówią, że jeśli nawet 7 %*** masą tkanki tłuszczowej może się schować, a na pewno mieć nieźle problemy ze zdrowiem, gdyż znajduje się w grupie znacznego niedoboru. Czy jest fit? Moim zdaniem już nie.

No dobrze, myślisz, leżę sobie teraz na kanapie i wcinam dobre żarełko, a ty sobie Elizabeth pisz tam na blogu pisz...
Po drugie
, bycie fit to bycie zdrowym! Kurde, no od stołowania się u dziadka KFC, objadania się na noc i faszerowania słodyczami, nie wiem jakbyś się "nieponawynatężała" na fitnessie nie schudniesz. I wie to każdy sportowiec, każda instruktorka fitness ("twoja czy nie twoja" Ewa Chodakowska też), karateka (tak, Ania Lewandowska także). Także słuchaj, do ciebie mówię! Słuchaj, czytaj w necie, gazetach i tv wskazówki zdrowego odżywiania i stylu życia, ale sprawdzaj i szukaj informacji więcej, a potem, jeśli dowiedziałeś się z kilku źródeł, że to słuszne - stosuj!


Po trzecie
Fit life to nie tylko zarezerwowane dla fitnessek i maniaczek siłowych treningów dziewczyn, to po prostu styl życia dla wszystkich aktywnych fizycznie dziewczyn doceniających fitness i korzyści, jakie daje ruch. Możesz wzbogacać swój aktywny plan na życie bieganiem, jazdą na rowerze, pływaniem, szybkimi spacerami, grą w koszykówkę i tańcem w ulubionej szkole tańca. Spełniaj marzenia z dzieciństwa, poprawiaj wydolność organizmu, dbaj o kondycję. Doceniaj jak się czujesz po wysiłku - radość, lepsza koncentracja, jakość snu.

Kondycja psychiczna
Po czwarte, wsłuchaj się w swoje ciało, stosuj metody relaksu, unikaj stresu często się odprężając swoimi ulubionymi metodami. Odpoczywaj i daj sobie czas na regeneracje przez sen. Daj sobie co noc minimum 8 godzin spokojnego snu. Jeśli potrzebujesz ucinaj sobie drzemki w ciągu dnia 0,5h do 45 minut - nie dłużej, bo fachowcy tylko w tym czasie zanotowali w badaniach sen regeneracyjny. Wypoczęta i szczęśliwa jesteś o wiele bardziej silna na treningu niż bez.

Po piąte, dąż do harmonii.
Po wielu latach praktyki i "siedzenia" w temacie muszę ci powiedzieć, a za pewne wiele dziewczyn się ze mną zgodzi, że bycie fit opiera się na takim działaniu, takich aktywnościach by poprawić zarówno swoje fizyczne jak i psychiczną kondycję, by czuć się świetnie w swoim ciele. Nie musisz biec za wskaźnikami procentowymi masy tkanki tłuszczowej. Łącz życie zawodowe, towarzyskie, role rodzinne, obowiązki i swoje własne pasje. Dąż do czucia się lekko, zdrowo, wypoczęta, atrakcyjnie i silna.


* Użyłam słowników ling.pl oraz diki.pl
** Książka 'Zostań swoim osobistym trenerem." Roberta i Huberta Roszkiewiczów, 2012.
*** Dane mówiące o zawartości tkanki tłuszczowej w ciele Cristiano Ronaldo, piłkarza, wzięłam z: menshealth.pl oraz realmadryt.pl
Korzystałam z informacji zawartych tutaj, i tutaj.


29 komentarzy:

  1. Rukola oj tak, za to do avocado się nie przekonam..Świetny post! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. TAK JEST! Trafiasz w esencję, samo sedno;-))<3
    20-22% - zdrowa norma. Zdrowe hormony i więcej energii do trenowania;-))!
    Fit = kobiece ciałko, ujędrnione i zdrowo odżywiane;-)
    8h snu - jeszcze przede mnę . NA razie od 6 do 7. Odkąd nie mieszkam już w Łodzi, tylko w "stolycy", gorzej sypiam. Wawa ma klimat zwichrowany i depresyjny. Ciągłe zmiany ciśnienia w ciągu dnia i nocy, dziwne wiatry oraz gorące mieszkanie. Tęsknie za kamienicą i hartującym organizm chłodem. Łódź ma ponadto korytarze powietrzne, które powodują lepszą wentylację i przewietrzanie zanieczyszczeń (mówiąc językiem potocznym;-)).
    Sen, sen i raz jeszcze sen i regeneracja. Ważne jest Twoje otoczenie, wygląd Twojego miasta. Jeśli jest w nim za dużo betonowych i szklanych zabudowań, zanieczyszczenia, dużo aut, mało zieleni, cierpisz na niedostatek snu...
    To wada znacznej części polskich miast. Moim zdaniem musimy to zmieniać i walczyć o parki i laski, idealną przestrzeń rekreacyjną,. Zamiast nowych osiedli zamkniętych.. To mój bunt. Bunt każdego człowieka dbającego naprawdę i szczerze o zdrowie swoje i rodziny. Co o tym myślisz?;-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze prawisz :) Moja okolica obfituje w zieleń i piękne krajobrazy. Mieszkam na obrzeżach więc Twój problem jest mi obcy. Rozumiem Cię jednak - mikroklimat rzeczywiście wpływa na jakość snu. Widzę to choćby po wakacjach na wyjeździe. W leśnym domku u rodziny zawsze śpię jak kamień :D
      W kwestii miejskich zabudowań uważam, że Polacy masowo zauważają i doceniają życie wśród zieleni. Całe szczęście! Zgadzam się z Tobą i z tym co wyznaczyłaś za priorytetowe. W moim Ślaskim mieście Bytom mieszkańcy wyprowadzają się masowo z kamienic na obrzeża, budują domy z ogródkiem, koniecznie w towarzystwie lasu. Taka rzeczywistość jest normą na przykład w Holandii, gdzie są ogromne osiedla domków na obrzeżach, a do centrum przyjeżdża się tylko do pracy i do lekarza. Kursuje nawet specjalny środek transportu po swoim torze - rano do centrum, a po południu odwrotnie, od centrum.

      Usuń
  3. Ale czemu nie AWOKADO? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo tak mi się napisało ;) Fakt, mogłam napisać po polsku :D

      Usuń
  4. No dokładnie! Zdrowe odżywianie, aktywność fizyczna i też właśnie relaks są najważniejszymi kluczami i podstawą do sukcesu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie fit oznacza zdrowo... Ale moja filozofia nijak ma się do tego, co media nam przekazują... Nawet jedzenie śniadania to mit!
    http://joannahasnik.wordpress.com/2015/01/01/tym-razem-sie-uda/ - do poczytania :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny wpis ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wyglądasz cudownie! ♥ I w dodatku piszesz same mądrości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana jesteś, dziękuję za komplement ;* Och, chciałabym, wierz mi, chciałabym pisać tylko mądre rzeczy... ;D

      Usuń
  8. jest to post tylko o byciu fit wiec sie zgadzam... choc moim zdaniem zejscie do nizszego bf tak jak 18 zeby uwidocznic ladnie brzuch tez jest ok zeby trzymac taka forme caly rok... jednak juz nizej to tylko na lato lub do zawodow :) i to jest fakt!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To właśnie miałam na myśli. Dziewczyny startujące w zawodach specjalnie na czas konkursów schodzą tak nisko z zawartością tłuszczu w ciele, by było widać pięknie mięśnie. Spoko, wiadomo, ze forma musi być najwyższa ;) Sama nie mam zamiaru startować w takim konkursie, więc nie celuję w taki wskaźnik. W mojej opinii na długi, długi czas nie warto schodzić do takiej wartości ;)

      Usuń
  9. Dobrze prawisz! Ja natomiast wczoraj męzowi tłumaczyłam że "robie masę" :P I ze raczej chce przytyć tu i ówdzie a nie schudnąć. No i jaka jest różnica między byciem "skinny" a "fit" :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zgadzam się z każdym zdaniem i śmiało mogę powiedzieć, że dążę właśnie do bycia fit, nic poniżej :)

    Dodaję do obserwowanych :-)
    www.kararinaa.pl

    OdpowiedzUsuń
  11. Dobrze się czyta to co piszesz i trudno się z Tobą nie zgodzić. Ja kilka lat temu swoją przygodę ze sportem odkryłam, bo chciałam być znowu skinny, a wyszło mi fit i tak to mi się spodobało, że właśnie ten stan chcę utrzymać, i od długiego już czasu poszerzam swoją wiedzę w tym temacie.

    OdpowiedzUsuń
  12. W pełni zgadzam się z Twoją definicją bycia fit! Zaczęłam do tego dążyć i mam nadzieję że wytrwam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodzenia! Cieszę się, że dążysz do tego samego co ja!^^

      Usuń
  13. Świetnie stwierdzone i extra blog! Czuję, że będę tu stałym gościem! :)
    zapraszam również do siebie - www.alexandradabrowska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Także staram się być fit, nie zawsze mi to wychodzi, ale nie poddaję się. Najgorszy był dla mnie okres świąteczno-noworoczny, bo strasznie się opychałam słodyczami :(.

    OdpowiedzUsuń
  15. O jejku! Jest mi niesamowicie miło ! :*
    Ja tutaj również jestem po raz pierwszy , ale obiecując sobie życie fit chętnie tutaj zostanę!

    Pozdrawiam,
    grimagee.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się wyjątkowo ;)) Dziękuję za wizytę ;)

      Usuń
  16. Wspaniały, mądry wpis. Z pewnością zostanę tu na dłużej. Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam problem z wysypianiem się, przez synka który budzi mnie przy najmniej kilka razay w nocy
    a potem często mam problem z zaśnięciem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To częsty problem. Wiele kobiet mi o tym opowiadało. Rozumiem Cię, choć macierzyństwo jeszcze przede mną. Jedyne co słyszałam pomagało na funkcjonowanie podczas dnia to relaksujące pozycje w jodze - pozwalają w ciągu jednej sesji nadrobić nawet 3h snu :/

      Usuń
  18. Motywacjo przybywaj! :) Jak patrze na Twoje ciało fit to ćwiczę z większa mobilizacją ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeeee!^^ To mnie cieszy. Największy komplement! :) Kochana jesteś! :D

      Usuń
  19. bardzo pozytywny wpis :) no wlasnie osoby, ktore Maja "normalne zawody", np. biurowe do tego rodzine, nie beda trenowaly 3 h dziennie, ale warto zrozumiec, ze to "fit" to filozofia zyciowa, zdrowy tryb zycia i jestem zwolennikiem tego, ze 3 razy w tygodniu porzadny trening cardio lub silowy wystarczy. Do tego rozsadne nawyki zywnieniwe, czyli kompletna eliminacja jedzenia smieciowego. Nie kazdy musi miec szesciopak na brzuchu, aby byc "fit". Ciesze sie ze tego, ze wchodze na 5 pietro bez zadyszki, gdy inni ledwo zyja wchodzac na gore lub gdy biegne na przystanek i nie wypluwam pluc :) i ciesze sie ze na moim stole juz nie gosci stary poczciwy schabowy...slodkiej bulki na miescie tez juz nie kupuje, a kiedys byla to normalka., Czloweik glodny na miescie? od razu do sklepu po jakas slodka drozdzowke/paczka...Mozna sie odzwyczaic i zyc bardzoej "fit".

    OdpowiedzUsuń
  20. Tyle, że zdrowy bf dla mężczyzn jest inny niż dla kobiet, o zdrowie Ronaldo bym się nie martwiła :)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że jesteś i dziękuję za Twój komentarz. Każdy jest dla mnie na wagę złota.
Jest bardzo prawdopodobne, że do Ciebie zajrzę.

Spodobał Ci się blog ---> zaobserwuj!

Proszę, nie zostawiaj adresów do swoich wpisów i artykułów.
Pozdrawiam ciepło!
Ness

TOP