grudnia 25, 2014

Jak być szczęśliwym w upływającym czasie, w rodzinie i... samemu

Ponoć stara panna to tylko taka, która "wraca do domu i rozwiązuje krzyżówki albo ogląda telenowelę". Mówią, że pieniądze szczęścia nie dają. A z rodziną dobrze wychodzi się tylko na zdjęciach. W dodatku jedni twierdzą, że coca-cola musi stać na świątecznym stole, a inni się na ten fakt sromotnie obrażają. Nie będę mówić o tym, że aktualnie on top są Święta Bożego Narodzenia. O tym codziennie przypomina nam reklama wspomnianej coca-coli z ciężarówką czy też bez i świąteczne promocje, które za chwilę będą wyskakiwały nawet z lodówki. Będę mówić o tym, że z rodziną mamy do spędzenia sporo czasu po dwudziestym i dwudziestym piątym tegoż miesiąca, znanym niektórym jako termin płacenia podatków, a innym po prostu Święta!. Będę mówić o tym, że niektórzy będą mieli do spędzenia w samotnie czy też w parze ostatni dzień tego roku nazywanym czyimiś imieniem Sylwester, albo właśnie Ci ludzie noszą imię tego dnia... Temat na długich kilka dni.

Będę mówić o tym  jak być szczęśliwym, jak przetrwać, jak się nie zapłakać, a dumnie się być zadowolonym. W końcu "pozytywne życie" w nazwie tego bloga zobowiązuje.
...do przeczytania dekalogu szczęścia.

Jakiś czas temu przy okazji pokazywania nowych tomiszczy goszczących na moich regałach z książkami pisałam, że nabyłam "Dekalog szczęścia". Przeczytałam! Książka tyleż autorki, co jej rozmówców, bo to właśnie ich słowa stanowiły pożądane dobro w tej pozycji. Dla nas szczęśliwie wszystko zebrała Beata Pawłowicz. Na kolejnych kartkach udzielali się znani psycholodzy mówiąc o tym, jak być szczęśliwym w pojedynkę i w samotności, jak odkryć szczęście w pracy, jak znaleźć własny przepis na szczęście kochając drugą osobę, jak nie martwić się o pieniądze i znaleźć radość w obcowaniu na polu rodzinnym.


Przeczytałam! Doczekaliście się wreszcie recenzji i oto stoisz w tym wiekopomnym momencie dzierżenia największej wiedzy na świecie. Przed Wami to, co najbardziej wartościowe, moim zdaniem, wynieść można z tej książki.

Szczęście w pojedynkę
Radzenie sobie w samotności nie musi oznaczać stereotypowych zajęć czy też wspomnianych krzyżówek jako atrybut starej panny. Każdy przecież przeżywa chwile kiedy jest ze sobą sam na sam. I wydaje mi się, że bez względu, czy dana panna ma partnera czy też nie też mam momenty oddechu bez mężczyzny. Załatwić jakieś sprawy często jedzie się samemu, sprząta się samemu, siedzi się porankami samemu i do jasnej ciasnej, przecież do toalety też "zwykle" chodzi się samemu. No ja myślę. :)

Z tej książki wyciągnęłam to, że jak obcuje człowiek ze sobą samym to właściwie ma to miejsce cały czas. To nie znaczy, że jesteśmy samotni. Jesteśmy ze swoimi myślami sami, ze swoim sumieniem sami - tego nie da się połączyć w sieć internetową. Najważniejsze to czuć się dobrze we własnej skórze, czerpać z życia to, co dobre i być kimś pełnym. Obrazują to w sposób wciągający te dwa fragmenty:

"Dla mnie szczęście to chwile, na przykład zapach zgaszonej świecy, taki cudny. Moja szuflada przy łóżku, w której mam tysiąc różnych rzeczy, a wśród ich smarowidełko eukaliptusowe (...) Co jeszcze jest szczęściem? Woda duża i mała. Mała to pod prysznicem. Duża to wodospad, morze albo ocean. Pływanie nago w nocy w jeziorze. Albo siedzenie w łodzi na środku jeziora."
"No jak już siebie pokochałam, to zrozumiałam, co to znaczy kochać kogoś. Wtedy dopiero stało się dla mnie ważne, że kocham kogoś, bo siebie już mam tak blisko, że już sobie tyle daję, że nadszedł czas na kolejny stopień poznawania w sobie kolejnej możliwości - miłość do drugiego człowieka."
Katarzyna Miller

Szczęście w miłości
Łagodnie przeszliśmy poprzednim cytatem do kolejnej części książki. Mawiają, że kto nie ma szczęścia w kartach, ten ma szczęście w miłości... Ja tam wyrocznią nie jestem. Myślę, że ten rozdział jest tak intymny i daje każdemu dużo i to myślę, że naprawdę dużo, że nie będę się rozpisywać. Sami weźcie książkę do ręki. Jestem pewna, że każdy 'sparowany" czytelnik znajdzie w niej coś innego.


Szczęście w pracy
Ten ciężki temat podjęty został w ciekawy sposób. Trochę o stresie, trochę o historiach z życia znajomych, trochę o rzeczywistości jaka panuje w, przy i wokół naszej pracy. Rozdział ten jest w różnych barwach, więc aby nie spojlerować dłużej... przeczytajcie sami.

Szczęście w rodzinie
Będzie szczerze. Ten rozdział uważam za kompletne marnowanie druku na kartkach. Nie traćcie na niego czasu. Psycholog, którego imienia lepiej nie wymieniać, okazał się tak tendencyjny, że wytrzymać się nie dało i przerzuciłam kartki do przodu. Szkoda psychiki. Zamiast złotych myśli, czy odkrywczych zdań, fachowych psychologicznych teorii mamy niestety stek domysłów, uogólnień i bufoniastych zdań typu: "mnie to irytuje": "a teraz powiem, co dla mnie, nie tylko dla psychologa, jest symbolem szczęścia w rodzinie: BMW. Dlaczego? Bo szczęśliwa rodzina to rodzina dająca poczucie wolności, a to auto to daje." Jakbym przeczytała reklamę. Osobiście nie jest to dla mnie trafny przykład symbolu wolności.

Szczęście... i pieniądze?
Polecam ten rozdział wszystkim tym, którzy cenią rozwój osobisty oraz drugiej grupie - tym, którzy pragną być nowocześni. Tak od razu to nie nakłaniam do kupna - da się przeczytać za darmo. Jeśli jesteś choć w jednej z tych grup albo w dwóch naraz to radzę zerknąć w księgarni przy filiżance herbaty czy kawy. Wracając do meritum, ten rozdział świetnie żongluje we współczesnej rzeczywistości codziennymi wydarzeniami, technologiami i Facebookiem... Hah, tak to moje słowa, nie z książki. Tak na prawdę, moim zdaniem, rozdział ten jest trochę o tym jak my, zwykli ludzie moglibyśmy "odnarkotyzować się" od pieniędzy. Pełny jest przekonywujących ciekawostek, które w pędzie życia zatrzymują nas i doradzają, której poręczy należy się trzymać po szczeblach życia.


Podsumowanie
"Dekalog szczęścia" nadaje się na czytanie od czasu do czasu, by zadumać się w fotelu z filiżanką kawy, na leniwe głaskanie pod włos wdrapującego się na nasze kolana kolana kota. Zarazem jest to inspiracja i uniwersalny przewodnik, jak nie zapomnieć o tym, co jest w gruncie rzeczy dla nas najważniejsze. Polecam dla wszystkich znudzonych jednostajnym trybem życia oraz pragnących rozwinąć trochę swój światopogląd i poszukujących intelektualnych rozrywek.
Uwaga! Czytajcie uważnie i z krytycznym okiem! Omijamy tylko drugi rozdział. :)
Bye bye!

8 komentarzy:

  1. Każdy z nas chce być szczęśliwy i dla każdego pojęcie szczęścia ma inne znaczenie ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak i to stanowi wartość. Jest to coś pięknego, ze każdy patrzy na szczęście w inny sposób! :D Myślę, że jednak jedno jest wspólne - każdy szuka inspiracji i prawdy o szczęściu, choć w różny sposób :D

      Usuń
  2. Masz świetnego bloga, który miło się czyta. Zostaje nowym obserwatorem i będę zaglądała tu częściej! :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie http://carpediem7070.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo! Oby takich cudownych czytelników, doceniających blogerów było więcej :)

      Usuń
  3. myślę, że najważniejsze to odnaleźć szczęście w sobie samym ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Każdy z nas inaczej będzie odczuwał szczęście, bo dla każdego z nas, co innego jest ważne.

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że jesteś i dziękuję za Twój komentarz. Każdy jest dla mnie na wagę złota.
Jest bardzo prawdopodobne, że do Ciebie zajrzę.

Spodobał Ci się blog ---> zaobserwuj!

Proszę, nie zostawiaj adresów do swoich wpisów i artykułów.
Pozdrawiam ciepło!
Ness

TOP