listopada 13, 2014

Jak być zadowolonym z życia?

Zadowolenie z życia stało się ostatnio bardzo pożądaną wartością i w rezultacie modne. Aktualnie trochę choruję na przeziębienie i zaprzyjaźniam się z kaszlem i katarem. Leżąc pod kołdrą w Zakopanem i od czasu do czasu wyskakując na spacer w górzyste tereny zaczynam się zastanawiać słysząc kolejne narzekanie na skierowania do lekarza, ceny w sklepach itd...

Dlaczego wciąż ludzie gonią za satysfakcją z życia jak na najnowszym modelem butów? Czemu tego nie czują? Dlaczego nadal ludziom brakuje radości z życia? Myślę, że nie przywiązują do tego wagi. Satysfakcję z życia i szczęście traktują albo jako produkt z półki nadający się do błyskawicznego kupna, albo los na loterii - jednym się zdarza a drugim nie. Oba podejścia są błędne. Zadowolenie z życia trzeba wypracować. Pielęgnować, przemyśleć, zadbać o nie. A w rezultacie mieć w sobie cały czas, a nie chwilowo.
Źródło: Facebook - nagroda w pewnym konkursie

Zadowolenie z życia jest jak roślina doniczkowa
Roślina na parapecie nie będzie rosła, jeśli zapomnimy ją podlać i potem będziemy tylko oczekiwać, że będzie pięknie prezentowała się przed gośćmi. Rady nie da także rozwiązanie: podlać dużo na zapas. Tak samo jest z satysfakcją z życia - jednorazowy skok na bungee nie da Ci radości na całe pozostałe życie. Człowiek potrzebuje małych a częstych kroków. Dostrzegaj drobnostki wokół siebie. Śmieszne słowo, ciekawy plakat na ulicy i ciesz się - korzystaj. 

Być czy nie być? Oto jest pytanie!
Zadawaj sobie pytania. Pytaj, czy czułaś się przyjemnie - tak czy nie? Co lubisz? Co sprawia Ci przyjemność? I dąż do tego. Jakie uczucia towarzyszyły Ci na ostatnim spotkaniu ze znajomymi? Czy robi na Tobie wrażenie widok górskiego pejzażu czy wolisz ciepłe skarpety i kubek herbaty. Czy lubisz wystawiać głowę do słońca czy lubisz nosić ręce w kieszeniach? Wtedy dowiesz się więcej o sobie i na co dzień łatwiej będziesz Ci poprawić sobie humor.

Doświadczaj, przeżywaj, delektuj się, patrz, oglądaj, dotykaj, wąchaj, słuchaj, odczuwaj, myśl, rozmawiaj, ciesz się.


Narzekanie jest jak laska wanilii w tortowym kremie
Zastanawiam się nad tym, co zrobić aby narzekanie, ględzenie i smęcenie przestało być przyzwyczajeniem ludzi. Wcale nie chodzi mi tutaj o codzienne powtarzanie sobie "Jestem super! Sex bomba ze mnie najlepsza w mieście! Jestem najmądrzejsza, a mój biust nie ma sobie równych i wszyscy za mną szaleją." Ludzie skromni też potrafią nie narzekać. Widzą swoje i mocne i słabe strony. Trzeba być pewnych rzeczy świadomym, ale nie koniecznie wciąż o tym rozprawiać, katować się myślą o tym albo mydlić oczy nadmiernym poczuciem własnej wartości lub krytyką obniżać wartość innych by samemu poczuć się wyżej od innych.

Każdy wie jak wygląda laska wanilii. (jak nie to wygoogluj, bo warto!) Każdy pewnie jadł jakieś lody waniliowe, serek z wanilią, tort tiramisu z prawdziwym waniliowym kremem. Moje pierwsze spotkanie z wanilią jako kompletna amatorka skończyło się na tym, że rozcięłam wanilię i wyrzuciłam drobinki ze środka do śmieci i wołam: "mamo! Jak to drewno niby mam wkręcić do tortu?!" A moja bohaterka przychodzi, mówi: "właśnie wyrzuciłaś 10 zł."

Jak prawidłowo wydobywa się z laski wanilii ten dobry smak? Rozcinamy laskę i wyjmujemy ze środka nasionka wyglądające jak kawior. To one ukryte w "drewienku" dają aromat w waniliowym kremie. Reszta praktycznie nie potrzebna. Jak to ma się do ględzenia? Bohaterka tej opowieści zawarła esencję sytuacji w jednym krótkim wymownym zdaniu. Gdyby narzekała i ględziła pewnie bym się zdenerwowała albo opadła z motywacji robienia kremu, a sytuacji i tak by to nie zmieniło. Przypomina mi się pewna historia, kiedy zrobiłam obiad, a mój gość powiedział jedno zdanie komplementu, a potem przez 5 minut ględził nad jedną wadą: niedosolone ziemniaki. Że ile to soli trzeba wrzucić, że to za mało, jak to smakuje itd. Jak myślicie co zapamiętałam? Że danie było niedobre. A kiedy zapytałam wprost: "Skoro jest takie niedobre, to dlaczego nadal jesz?" Usłyszałam: "Dobre, ale te ziemniaki mało słone..." Czasem jedno "ale" potrafi zmienić całą wypowiedź.

I tu jak zawsze pojawia się szklanka
To czy metaforyczna szklanka jest do połowy pełna czy pusta, zależy głównie od Ciebie. Zależy od Twojego spojrzenia i od niczego innego. Czy będziesz widzieć możliwości a nie przeszkody stanowi wynik Twojego podejścia. Nie koncentruj się na negatywnych rzeczach i z góry nie zakładaj najgorszego.

Możesz być lepszym człowiekiem tylko od tego, którym byłaś wczoraj.
Uczymy się przez całe życie. Doskonalimy. Nigdy nie jest za późno na zmiany. Na ile odmienisz swoje życie zależy od Ciebie i będzie i będzie Twoim osobistym sukcesem. Nigdy nie wiesz, co przydarzy się jutro i czy nowe umiejętności nie będą Ci potrzebne.

12 komentarzy:

  1. Moim zdaniem pozytywne nastawienie to połowa sukcesu. To jakie będzie nasze życie zależy przede wszystkim od nas. Dla mnie szklanka jest zawsze do połowy pełna:) I odkąd tak myślę lepiej mi się żyje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspaniała opinia. Też myślę, że z optymizmem lepiej się żyje.

      Usuń
  2. Zgadzam sie, bardzo madry post. Ja mam to szczescie, ze z natury jestem dosc optymistycznie nastawiona do swiata, ale i mi zdarzaja sie dni, kiedy marudze, wtedy mowie sobie "ale czego Ci wlasciwie brakuje?" i nabieram od razu dystansu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słusznie, słusznie :) Też mam czasem takie chwile, o których mówisz. Dobry masz sposób na "wychodzenie na prostą" i wracanie do normy :D

      Usuń
  3. ten kubek jest świetny :) a co do tekstu, to bardzo ciekawy i mądry !

    OdpowiedzUsuń
  4. Od dłuższego czasu wychodzę z założenia, że życie jest za krótkie żeby tracić czas na pierdoły ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. oj, dałaś mi do myślenia tym postem, zwłaszcza, że ja ostatnio jestem trochę takim narzekaczem:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam jak ludzie mają takie podejście do życia, a nie typowo malkontenckie :) Tyle osób nie dostrzega szczęścia w swoim życiu, chodzą ponurzy, obrażeni na cały świat, nie zdając sobie sprawy, że sami swoim myśleniem powodują taki stan rzeczy. Mnie zawsze cieszyły małe drobnostki, piękna pogoda, liście jesienne na chodniku, buziak w czoło od chłopaka... Dzięki temu przez większość życia się uśmiecham :) Wiadomo, każdy ma prawdziwe okazje do narzekania, ale mamy tendencję do ogromnego wyolbrzymiania negatywnych sytuacji. Ta krótka sytuacja z ziemniakami idealnie to podsumowuje i wiem dobrze o czym mówisz :)
    Kiedyś przeczytałam książkę - "Szczęście czy fart" - nie jest dokładnie o tematyce, którą opisałaś, ale wniosek jest podobny. Fart, to wygrana na loterii. Szczęście jest tym, co sami wypracowujemy, ciężką pracą, wytrwałością, pozytywnym myśleniem. Czy człowiek sukcesu, to osoba, która poświęca ciepło rodzinne i chwile radości dla pracy i pieniędzy, chodząc smutnym, narzekając i rzucając gromy? Nie, dla mnie to osoba, która poniosła życiową porażkę. Sukces i szczęście wg mnie = radość, uśmiech (czasem życie na niskiej stopie, bez wielkich podróży i imprez bankietowych), ale w gronie rodzinnym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo budujący i mądry komentarz. Oby więcej takich na moim blogu. Bardzo Ci za niego dziękuję, bo widzę, że przeczytałaś mój wpis w całości, odnosisz się do konkretnych kwestii i rozumiesz o czym mowa. Chwała Ci za to!

      Cóż, Twoje słowa były tak prawdziwe, że nic więcej nie będę dopowiadać po za tym, co dla mnie jest istotą szczęścia. Szczęście to pielęgnowane relacje z bliskimi, wspaniali przyjaciele, rodzina, spokój duszy i umysłu oraz radość w życiu.

      Usuń
    2. Nigdy nie rozumiałam komentowania, które ma na celu tylko pozostawienie śladu. Nie po to ktoś poświęca swój czas, wkłada pracę i chęci w napisanie postu, żeby potem przeczytać "ale super piszesz..." ;)

      Cieszę się, że też tak postrzegasz szczęście - myślę, że do wszystkiego trzeba dojrzeć, też do takiego niematerialnego spojrzenia na szczęście.

      Usuń
  7. Aby cieszyć się z życia trzeba doceniać "tu i teraz" co jest bardzo ciężkim zadaniem z początku, ale dla chcącego nic trudnego. Dzięki temu małemu ćwiczeniu uświadomiłam sobie jaką jestem szczęściarą pomimo tych wszystkich wad, na których większość ludzi się skupia zamiast doceniać to, że np. są zdrowi, mają swój dom, gdzie czują się bezpiecznie, ktoś obcy na ulicy się do nas uśmiechnął albo porozmawiał. Takie detale powodują, że stajemy się szczęśliwsi.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja staram się ze wszystkiego czerpać radość. A najważniejsze, żeby z pracy czerpać radość, bo tam niestety ale spędzamy najwięcej czasu

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że jesteś i dziękuję za Twój komentarz. Każdy jest dla mnie na wagę złota.
Jest bardzo prawdopodobne, że do Ciebie zajrzę.

Spodobał Ci się blog ---> zaobserwuj!

Proszę, nie zostawiaj adresów do swoich wpisów i artykułów.
Pozdrawiam ciepło!
Ness

TOP