października 24, 2014

Mam książkę Anny Lewandowskiej

Blogerki od kilku dni rozpisują się na tematy dwa. O książce Ani, mistrzyni karate, fitnesski, bloggeki i zarazem żony piłkarza Roberta Lewandowskiego oraz o paście oczyszczającej z Ziai. Jako poszukiwaczka trendów i trendnewserka postanowiłam od razu przedstawić wam, a wcześniej pobiec po te dwa, ochrzczone sławą, świeże elementy współczesnej kobiecości. Dodałam także jedną fit-pozycję od siebie.



"Żyj zdrowo i aktywnie" Ani Lewandowskiej, jako księgarnianej nowości tak od razu nie zaufałam. Musiałam najpierw ją przejrzeć, by zdecydować, czy zakwalifikować ją do zakupowej świty dzisiejszego dnia. Pozycja jednak miło mnie zaskoczyła.

Mnóstwo w środku inspiracji, ciekawych fotografii jedzenia jak i samej autorki, utrzymanych w melancholijno-lifestylowym nastroju. Pełna dwustronnicowych zdjęć przejrzysta szata graficzna miło opatula krótkie i treściwe teksty. Pisane w pierwszej osobie. W środku znajdziemy przepisy, porady o zmianie nawyków na prozdrowotne, wskazówki do treningów, fotografie ćwiczeń. Książka niewątpliwie inspiruje do aktywnego życia i kolorowego stylu ubioru, który prezentuje Ania. Nic tylko czytać...



Proponuję obejrzenie kilku stron z książki Ani Lewandowskiej "Żyj zdrowo i aktywnie"


Pamiętam jak odwiedzałam bloga Ani, zanim stał się hpba.pl, gdy adres był po prostu "healthy plan by ann" i nikt wtedy nie wiedział, że to "ta" Ania od "tego" Lewandowskiego. Pamiętam to, co pisywała, zanim jej blog się zmienił i zanim gazety zaczęły się nią interesować na potęgę. Wyglądał zwyczajnie, jak blogi wielu nas, blogerek.



Urodowe blogi dosłownie pochłonęły pastę głęboko oczyszczającą Ziai z liśćmi manuka. Pochłonęły oczywiście testując na twarzy. Produkt zbiera bardzo pozytywne opinie, tymczasem na sklepowych półkach popularnych drogerii świecą już pustki. Uważajcie, bo braknie też zapasów.

Fitness, liczne sprawy na mieście, wychodzenia z budynku do budynków. Jak wiadomo w ten sposób nie łatwo o niechciane zanieczyszczenia, a przecież każda spocona po treningu fitnesska chce, żeby jej skóra natychmiast była nieskazitelna. Moja cera po siłowni i po pełnym dniu intensywnie zapełnionego dnia potrzebuje głębokiego oczyszczenia w postaci takiej "papki", jak to powiedział w drogerii.

Kiedy my spokojnie pijemy herbatę, blogerki o kosmetycznych maniach recenzują całą serię kosmetyków Ziai z liśćmi manuka, opisując ją jako skuteczną, hit... w każdym razie ponoć warto. Nawet ekspedient podający mi do ręki ostatni "egzemplarz" powiedział: bardzo dobra na zaskórkniki i jak ktoś ma 'to czarne" na nosie, to też usuwa. A więc do dzieła!


Pozycja, która urzekła mnie na dziale ze sportowymi pozycjami, który przemierzam już tyle razy, że pewnie wydeptałam wykładzinę, gdyby nie to, że przesuwam się gdy ktoś przeciska się między mną a regałem. W owym transie wyszukałam "Zostań swoim osobistym trenerem" Roberta i Huberta Roszkiewiczów.

Książka zawiera wiele praktycznych, na prawdę przydatnych porad. Świetnie operują codziennymi dylematami, każdego, kto za pan barat jest z siłownią. Autorzy wskazują nowe kierunki rozwoju dla zaawansowanych i kuszą nowymi ćwiczeniami z fachowymi i szczegółowymi poradami z techniki wykonania.

 


32 komentarze:

  1. Rzadko kupuję książki o tematyce związanej z dietami czy aktywnym trybem życia, głównie dlatego, że często niestety autorzy przedstawiają trendy, z którymi się nie zgadzam. Jednak od jakiegoś czasu śledzę bloga Ani i muszę powiedzieć,że podoba mi się jej podejście :) Dlatego chętnie zajrzę do jej książki i kto wie, może ją kupię... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słusznie. zgadzam się z Tobą. :) Wielu autorów przedstawia trendy i mimo, że Ania Lewandowska promuje różne marki ubrań sportowych to jakoś na blogu się nie narzucają. Wręcz dominują jej przepisy, wskazówki, wydarzenia i jej -widać - własne opinie :)

      Usuń
    2. Świetne są jej krótkie treningi: tabaty, treningi na nogi i brzuszek. Lubię je łączyć w coś dłuższego.
      Natomiast najgorszym treningiem Ani był trening z taśmą elastyczną. Nie wiem dlaczego, ale zupełnie mi się nie spodobał.. Może dlatego, że swoje taśmy w klubie układam nieco inaczej;-))
      Za to reszta treningów, w tym krótki trening sensomotoryki na berecie, jest fantastyczna!!!

      Usuń
  2. Muszę poszukać tej pasty, no i zafrapowałaś mnie drugą książką. Może pozwolę sobie na nią w następnym miesiącu. Książkę Lewndowskiej mam i jestem ZACHWYCONA!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ha! To ja się tą pastą zachwycałam już dawno temu ;) o tutaj ----> http://agnieszkasportygirl.blogspot.com/2014/08/ziaja-liscie-manuka-recenzja.html

    a tak serio, naprawdę polecam ten kosmetyk. Książkę Pani Ani kupiłam sobie dziś, bo bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie jakość jej wydania i nie narzucony plan do realizacji, a po prostu ogólne wskazówki i ciekawe przepisy,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój post był jednym z wielu, które przekonały mnie do pasty z Ziai :)

      No proszę, też kupiłaś dzisiaj tę książkę :> Ciekawe jaki zbyt jest na nas ;D O, tak, co do jakości, okładki i grafiki się zgadzam. Wizualnie bardzo pięknie wydana :) A możliwość realizowania nienarzuconego planu realizacji to niewątpliwie zaleta, choć nie decydująca. Ta druga pozycja, o której wspominam "Zostań swoim osobistym trenerem" właśnie w całości daje pole do popisu. Zawiera wskazówki do samodzielnego konstruowania planu treningowego i zasad i daje szeroką możliwość układania :D

      Usuń
    2. To cieszę się, że przyczyniłam się do przekonania Cię do tego cuda ;)

      "Zostań swoim osobistym trenerem" dorzuciłam do listy życzeń w internetowej księgarni, bo ciekawi mnie ta książka

      Usuń
    3. Teraz ja cieszę się, że przyczyniłam się do przekonania Cię do tej fantastycznej książki ;> Miło też dawać się przekonywać, Agnieszko. Przyjemność po mojej stronie ;D

      Pozdrawiam Cię ciepło!

      Usuń
  4. Cos dla mnie, bo zabieram się za sobie :))

    OdpowiedzUsuń
  5. O tej paście nie słyszałam, może dlatego, że nie jestem na bieżąco z nowościami, a blogi przeglądam w weekendy. Poszukam jej w drogerii, zachęciłaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka wizualnie prezentuje się bardzo dobrze, oczywiście nie ma się co spodziewać rewolucji w diecie czy ćwiczeniach, ale jeżeli kogoś zmotywuje, to czemu nie.

    OdpowiedzUsuń
  7. ciekawi mnie ta książka Ani, jak tylko mi wpadnie w ręce to na pewno chętnie do niej zajrzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oo, bardzo ciekawie wygląda ta książka! Jeśli wpadnie mi kiedyś w ręce, to z ciekawością do niej zajrzę ;)
    A tą pastą tak mnie zaintrygowałaś, że dziś pobiegłam do sklepu i ją kupiłam - czeka mnie testowanie! :D Chciałam jeszcze jeden produkt z tej serii, ale akurat nie mieli... może wyniucham go gdzie indziej ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. no własnie ja też pamietam HPBA a paste z ziaja chyba musze zamówić sobie do paczki z pl :)
    tylko własnie co z ta ksiazka warto kupić? bo wydaje mi sie ze jak ktos sledził jej bloga to wystarczy to. ksiazka nie wnosi nc nowego? czy wnosi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam, że warto :) Blog HPBA to przede wszystkim wycinki z życia. Obecnie to bardziej zajawki, "patrzcie, robię to i tamto". Oczywiście nadal jest świetny, lecz kiedyś było ciut inaczej, ale pamięć bywa ulotna.
      Książka zawiera wiedzę w pigułce, dostępną w bardziej usystematyzowany sposób. Co jest plusem, a czego nie ma blog, który ma poukładane wszystko od najnowszych wieści, a nie tematycznie.
      Przede wszystkim zawiera przepisy, i to bardzo przystępne. Jest jak książka kucharska, zbiór zasad i porad oraz motywacji w jednym. Możesz porównywać, masz dostęp do całej gamy informacji i to powiedziałabym w szerszej formie. Blog trochę zawęża.
      Książka Ani jest też swoistą bazą ćwiczeń, dzięki czemu, gdy planujesz trening zerkasz na odpowiednią stronę, możesz też wciąć ją ze sobą na trening.
      Takie, w odróżnieniu od bloga, widzę zalety książki. :) Bardziej i szczegółowiej przyjrzę się, gdy całą przeczytam. Na razie jestem po przejrzeniu i po kilkunastu pierwszych stronach.

      Usuń
  10. Jak lubię Lewego, bo interesuję się piłką nożną, tak za Anią nie przepadam :D Trochę mnie irytuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem co konretnie. Przybliżysz nam dlaczego Cię irytuje? Chciałabym poznać Twoje zdanie.

      Usuń
  11. jestem bardzo ciekawa obu ksiazek... co do samej Ani mam mieszane uczucia :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo jestem ciekawa tej ksiązki Lewandowskiej. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. mam książkę Ewki ale chciałabym dla porównania książkę Anki ;) Dziewczyna jest śliczna i dobrze motywuje. Ja ją uwielbiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Książka Lewandowskiej mnie kusi. Ale nie wiem czy jest podobna do Chodakowskiej i czy warto wydać trochę papierowych na nią?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego jak przeglądałam książki Chodakowskiej (nie jest moim guru, bo bez niej świetnie się obejdę) to książka Ani Lewandowskiej w sensie konstrukcyjnych jest podobna. Może nie jest to dziennik ani encyklopedia, ale lekki poradnik, szerszy zarys idei Ani, jako wieloletniego sportowca. Osoby, która mówi jak ważna jest psychika, czyli motywacja, nawyki żywieniowe i prozdrowotne i widać, że popiera to doświadczeniem, szeregiem wypróbowanych recept jako wyczynowiec, karateka, a nie osoba reprezentująca marki. Nie narzuca się, co jest plusem. Chociażby w pierwszych stronach, przy dlaczego warto żyć zdrowo to zostawia wolne miejsce z dopiskiem: "a teraz dopisz swoje".

      Usuń
  15. Z drugiej strony książka Lewandowskiej bardzo ładnie się prezentuje na Twoich zdjęciach. Grafiką ma przepiękną i czytelną.
    Interesują mnie ćwiczenia. Czy Twoim zdaniem jest ich dużo, są wyzwaniem, wyróżniają się na tle innych treningów z konkurencyjnych książek? Napisz proszę. Bardzo chciałabym bym znać twoją opinię ponieważ mam chrapkę na tą książkę;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja droga, myślę, że ta książka Ani to przedsmak, co jeszcze nam pokaże. Jeśli chodzi o ćwiczenia to mogłoby ich być więcej - zaledwie 20 stron. Zdjęcia wprawdzie są dobrze wykonane, widać technikę. W książce właśnie na technice i inspirowaniu Lewandowska się skupiła.
      Z punktu widzenia osoby ćwiczącej wiele lat, a myślę, że o to Ci chodzi to Ameryki nie odkryjesz. Nie dowiedziałam się w dziale ćwiczeń niczego, czego bym wcześniej nie wiedziała ani o technice ani o jakiś zasadach, lepszych rozwiązaniach itd. O ćwiczeniach niestety jak dla mnie w tej książce jest za mało, lecz z drugiej strony nie jest to encyklopedia ćwiczeń tylko inspiracja. Książka adresowana jest do ludzi pragnących coś zmienić w życiu, dopiero się przestawić na ogólne bycie fit. Poznałam aż jedno nowe ćwiczenie na brzuch i to raczej jako modyfikacja. Więc szału w tym dziale nie ma. Z merytorycznych kwestii: mnie przekonały teksty, język, przepisy, dział zdrowotny, grafika, oprawa.

      Usuń
  16. Dzięki wielkie za odpowiedź!
    Na razie jeszcze się wstrzymam z kupowaniem książki Ani.
    Przejrzę przepisy w niej zamieszczone jak będę w Empiku i przemyślę wszystko;-)).
    W tym momencie szukam dobrej książki przedstawiającej technikę ćwiczeń gimnastycznych na kółkach. Są niesamowicie trudne i wciągające zarazem. Buziaczki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz o TRX, pewnie :) O tak, świetna sprawa. Ale jeszcze się do tego nie odważyłam. Wiesz, myślę, że dla nas, "STARYCH WYJADACZY" najlepsze książki są te niereklamowane, ukryte na dziale ze sportem :D Polecam "Zostań swoim osobistym trenerem", bo tam jest bardzo technicznie wszystko wytłumaczone, dużo ćwiczeń, dużo uwag. Przydatna książka do układania treningów, a niemal o połowę tańsza :D

      Usuń
  17. P.S
    Uwielbiam mini-treningi Ani Lewandowskiej. Są bardzo skuteczne;-)). Cudo jest jej najnowszy trening z wykorzystaniem poduszki rehabilitacyjnej ( beretu)! Świetny do uzupełnienia każdego treningu!Polecam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za podpowiedź. Zajrzę! :) Mi bardzo podobał się trening stabilizacyjny :D

      Usuń
  18. Też zakupiłam w zeszłą niedzielę i nie mogę się odciągnąć od tej przyjemnej lekturki :)
    Pani Ania była na spotkaniu z czytelnikami w Krakowie i dzięki temu udało mi się zdobyć jej podpis. Jestem taka uprzejma, radosna, ale jednocześnie straszna z niej gaduła w pozytywnym tego słowa znaczeniu.
    Masz świetny blog i bardzo cieszę się, że na niego trafiłam!
    Trzymam kciuki, aby Ci się dobrze powodziło w świecie Blogosfery.

    OdpowiedzUsuń
  19. hm.. do Ani Lewandowskiej mnie nie ciagnie. Nie mieszkam w Polsce i jakos wczesniej nigdy nie trafilam na jejbloga. Dziwia mnie te negatywne opinie na jej temat, ktore kraza w internecie. Mysle, ze to ta sama ideologia co Ewy Chodakowskiej. Pasja i laczenie jej z zyciem zawodowym. A ludzie tylko szukaja dziury w calym. Ani jedna ani druga do niczego nas nie zmusza, Albo sie lubi, albo nie. I jak sie nie lubi to sie milczy. Poradnik wyglada zachecajaco i pewnie gdybym teraz byla w Polsce tobym sobie kupila :) A co do pasty Ziaji naczytalam sie negatywnych opinii. Podobno nie robi NIC. zwykly Peeling. Ale moze u Ciebie sie sprawdzi. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Na każdą osobe znajdą się jakieś negatywne opinie. Najważniejsze, żeby mieć do nich dystans, który ona jak widać ma. Książka sama w sobie bardzo mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że jesteś i dziękuję za Twój komentarz. Każdy jest dla mnie na wagę złota.
Jest bardzo prawdopodobne, że do Ciebie zajrzę.

Spodobał Ci się blog ---> zaobserwuj!

Proszę, nie zostawiaj adresów do swoich wpisów i artykułów.
Pozdrawiam ciepło!
Ness

TOP