lutego 18, 2014

Relacja z maratonu fitness

Pragnę podzielić się z Wami wrażeniami z Karnawałowego Maratonu Fitness, na którym niedawno byłam w lokalnym ośrodku MOSiR z kumpelami zupełnie spontanicznie. Zjechali się najlepsi instruktorzy fitness z klubów fitness z całego miasta i w tym z mojego byłego klubu Fit Your Life, w którym miałam przyjemność ćwiczyć. 4 godziny urozmaiconych zajęć, w tym zumba, step, tbc, crossfit, tabata, power dance, okazja spotkania ze znajomymi i wspólnego ćwiczenia oraz radość i niezapomniany endorfinowy szał. A to wszystko ZA DARMO.
Taka inicjatywa po za promocją klubów fitness jest niesamowicie potrzebna i stanowi niezwykłe wydarzenie. Młodzi ludzie mogą zafascynować się fitnessem, zmotywować do ruchu i odkryć te formy i zajęcia fitnessu, które im sprawiają największą radość i przyjemność. Popularność takiego przedsięwzięcia była tak duża, że zabrakło stepów i ćwiczyłyśmy nawet bez, choć i to dało nam ubaw.
 

Podczas karnawałowego maratonu mieliśmy różne pokazy crossfitu i zajęć z trenerem personalnym z wykorzystaniem efektownych taśm. Wymagało to dużego wysiłku, gdyż na taśmach robiono pompki, obracano się wokół własnej osi równolegle do podłoża. Mamy więc garść inspiracji i nowe cele, stawiane wyżej poprzeczki w rozwoju swoich treningów i podejmowanych nowych wyzwań.

Poziom uczestników maratonu był różny, jak to bywa na darmowych zajęciach. Naoglądałam się świetnie wyposażonych dziewczyn w jaskrawe, kolorowe i najmodniejsze legginsy sportowe, buty treningowe i najdroższe topy. Hitem chyba były legginsy po jednej stronie nogi w kolorze żółtym, niemal kanarkowym, a potem czarnym i znów żółtym, do czego pasowały buty w takim samym zestawieniu barw. Były też dziewczyny i chłopacy(!) rodem z zajęć wf-u, w trampkach i białych bluzkach, którzy mimo że wiele ćwiczeń widać pierwszy raz widzieli na oczy, dawali dzielnie radę i mieli w sobie dużo zapału.
 
 Wśród zamazanych i rozemocjonowanych zdjęć ostało się moje jedyne, w jakiejś żołnierskiej pozie i dziwnie wdzięcznej minie, ale przynajmniej jest ślad! Tak! Byłam! Ćwiczyłam! Dałam radę! ... no może z wyjątkiem przedostatnich zajęć, które z "serii tasiemców", czyli powtarzanych bez przerwy na zmianę dwóch tych samych ćwiczeń po pięć serii, nużą mnie niesamowicie. Sama nie wiem czemu.. Może dlatego, że w czwartej i piątej serii nic mnie już nie zaskoczy. Na ostatnim zdjęciu prowadzący instruktorzy, ach... te zwariowane dusze... ;)

Mam nadzieję za to, że następny maraton zaskoczy mnie równie mocno jak ten. Dodatkowo zmotywuje mnie tak samo silnie jak ta świetna zabawa podczas tego Karnawałowego Maratonu Fitnessu.

Zdjęcia źródło własne oraz galeria facebook.com/MOSiRadzionków

16 komentarzy:

  1. Super impreza; szkoda, że wcześniej nie wiedziałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to następnym razem nad znać na blogu, że się wybieram i zbierzemy skład ;)

      Usuń
  2. wow wygląda na świetną zabawę;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Musiało być super :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierz mi, że tak było! Szkoda, że Twój mały człowieczek w domu Ci nie pozwolił ;) Następnym razem koniecznie poproś o pisemną zgodę ;)))

      Usuń
    2. To chyba jedyne wyjście z takiej sytuacji ;)

      Usuń
  4. A ile to musiało być spalonych kalorii! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pełno... ale tak byłyśmy pochłonięte zabawą i ćwiczeniem, że zapomniałyśmy o głodzie :D

      Usuń
  5. Ostatnie zajęcia podnoszą metabolizm jak mało co ! :D a działa już po 4 minutach !
    Tabata i tak najczęściej robiona jest jako jedno ćwiczenie tu już zrobili urozmaicenie i zamiennie wybrali dwa (z czego to podnoszenie nogi z burpees? ... nadal nie dowiedziałam się czemu to miało służyć :P )

    Ty już wiesz kim jestem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. burpees przecież jest jednym z lepszych ćwiczeń, które angażuje mięśnie niemal całego ciała, dodatkowo jest dynamiczne, a więc działa jak aeroby i zwiększa wytrzymałość organizmu. Mówisz, że było łączone z nogą w bok.. no chyba, żeby było do rytmu w muzyce, a żeby coś się działo i coś ćwiczyć w każdym kroku, nie tracić na dynamice i tempie :D

      PS: Nie mam pojęcia kim jesteś :> Tyle tu anonimów się kręci...

      Usuń
  6. Też nie lubię monotonnych ćwiczeń, ale takie podkręcają metabolizm, więc trzeba sie zmusić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się! Są tak potrzebne i tak bardzo skuteczne... że czasem je robię, ale ogromnie się wtedy niecierpliwię :D

      Usuń

Cieszę się, że jesteś i dziękuję za Twój komentarz. Każdy jest dla mnie na wagę złota.
Jest bardzo prawdopodobne, że do Ciebie zajrzę.

Spodobał Ci się blog ---> zaobserwuj!

Proszę, nie zostawiaj adresów do swoich wpisów i artykułów.
Pozdrawiam ciepło!
Ness

TOP