października 06, 2013

Salsa solo shine!

Jak obiecałam - tak zrobiłam, dziś o wszystkim tym, co fascynujące w salsie tańczonej odzielnie. Ciekawa jestem, czy ktoś już o tym słyszał... Salsa solo shine to przede wszystkim kroki do tańczenia samej, bez partnera. Organizowane są równie wciągające konkursy. Solo shines to najciekawsze i najbardziej widowiskowe show i może to zapewnić każda urocza kobieta, czyli Ty o ile wybierzesz się na zajęcia! Fenomenem salsy solo shines jest to, że taniec ten jest bardziej widowiskowy dzięki temu właśnie, że wykonywany jest przez jedną lady, a nie całą parę.


Zakochałam się w tym stylu odkąd zobaczyłam film zwyciężczyni pewnego australijskiego konkursu, Amy Mills. Jej taniec jest niesamowity! Energia jej bije po oczach, kroki uwodzą, oczami nie mogę nadążyć za nią po parkiecie. Nie da się ukryć, że jest genialna! Cały styl salsa solo shine uwodzi, kusi, a jednocześnie bawi, rozwesela i dodaje życia. Gorąco polecam obejrzenie tego filmu. Jakość nagrania jest słaba, lecz nie jest krótki a niesamowicie daje kopa!




Kroki są idealne dla każdej kobiety! Jesteś sama, rozstałaś się albo wręcz przeciwnie - masz cudownego mężczyznę przy boku i chcesz poczuć się bardziej kobieco? Salsa solo shine jest dla Ciebie! Poczujesz siłę i wiarę we własne ciało, nauczyć się bosko poruszać na obcasach i odkryjesz w sobie nowe pokłady kobiecości. Nabędziesz kocich ruchów, zyskasz zmysłowego kroku i będziesz bawić się jak na najlepszej imprezie, zapominając całkiem o problemach dnia codziennego. Jeśli nie wierzysz, że potrafisz się tego nauczyć, tutaj poniżej pokazuję Wam film, z prostymi krokami. Proste kroki salsy solo, która też potrafi być intrygująca i ciekawa. Chyba nie powiesz mi, że każda z pań nie jest piękna jak tańczy?



Mi salsa solo shine, choć uczyłam się jej amatorsko, dała niewiarygodną umiejętność improwizacji i elastycznego łączenia kroków a nie trzymania się sztampy. Sprawiła, że wystarczy mi trzymanie się rytmu, kilka taktów rozgrzewki, a nogi same chodzą i tańczą i po chwili śmigam po parkiecie łącząc kilkanaście kroków naraz, bez zastanowienia, płynnie, po swojemu, tak jak czuję. Dzięki temu potrafię lepiej dostosować taniec do charakteru muzyki, urozmaicać ruchami rąk i czuć się swobodnie. A nie ma nic piękniejszego niż czuć się w tańcu swobodnie, czuć się sobą.


Miłego obcowania z salsą, kochani! Do następnego razu!

3 komentarze:

  1. Salsy jeszcze nie próbowałam, ale zamierzam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze mi się podobała salsa.. Ale mój mąż " nie tancerz".. To super rozwiązanie dla mnie..
    _________________________
    mizernezmiany.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Dawno nie byłam na takich zajęciach salsy solo czy latino - a pamiętam, że kiedyś jeździłam na nie całkiem spory kawałek, i to późną porą - ale to świetna dziewczyna prowadziła, na nikogo podobnego później już nie trafiłam...

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że jesteś i dziękuję za Twój komentarz. Każdy jest dla mnie na wagę złota.
Jest bardzo prawdopodobne, że do Ciebie zajrzę.

Spodobał Ci się blog ---> zaobserwuj!

Proszę, nie zostawiaj adresów do swoich wpisów i artykułów.
Pozdrawiam ciepło!
Ness

TOP