października 02, 2013

Jesienny rozwój osobisty

Dzisiaj piszę z większym wynurzeniem. Czyli jak podnosić się z porażek, pozwalając sobie na wyciąganie wniosków i przeżycie sytuacji. Chciałam się z Wami podzielić tym razem tak mentalnie wrażeniami minionego czasu. Tak szczerze. Sprawa ta dotyczy każdego. Przecież każdy obok fitnessu, sportu przeżywa różne wydarzenia w życiu. Jednym udaje się zrzucić kilka kilogramów, drudzy dostają kolejne gratis. Każdego z Was rozumiem. Może ktoś z Was dostał rano mandat, a kto inny oblał się kawą. Ktoś inny wygrał w totolotka, a ktoś obok ukończył ważny projekt i dostał nowy dyplom. Jedni tracą pracę, inni ją dostają. Jedni wychodzą za mąż, inni się właśnie rozwodzą. Zastanawiam się jak u Was? Czy mimo, że w jednej sferze kompletnie się wali, pozostałe potrafią Was podtrzymywać i zupełnie się nie przejmujecie? Zwykle tak miałam. A może dajecie sobie czas na odsapnięcie, posmucenie się i powstając, z nową energią naprawiacie stare sprawy? Obie opcje wyglądają na budujące. Sama nie wiem, jaki scenariusz obrać.
Naszykowałam pewne obrazy, mające nas skusić do inwestycji wewnątrz siebie. Zachęcić do dobrych zmian, rozwoju i rozmowy z samym sobą. Ponoć ludzie, tak słyszałam kiedy dostawałam wskazówki na życie, w dzisiejszym czasie nie mają czasu na "namysł nad samym sobą", "na rozmowę ze sobą". Kiedy idę ulicą widzę - zakładają słuchawki, by zagłuszyć odgłosy kroków, chodzą zatłoczonymi i gwarnymi ulicami pełnymi reklam, by nie odczuć samotności, pchają wózki z zakupami, by było łatwiej i chodzą trawnikiem na skróty, by skrócić sobie drogę. Jeśli czytasz ten post to znaczy, że jesteś człowiekiem chcącym się rozwijać, iść naprzód! I to wspaniale. Udowodnijmy, że my potrafimy rozmawiać z samym sobą.
Pytać i znajdować rozwiązania. Czy Ty sama zastanawiasz się czasem, co naprawdę sprawia Ci radość? Czy robisz to, co kochasz? Kto z ludzi jest dla Ciebie ważny i czy spędzasz z nim tyle czasu ile byś chciała? Czy robisz w życiu dokładnie to co sprawia, że ma ochotę wstawać rano? Aż wreszcie, czy mimo pewnych wydarzeń potrafimy się cieszyć ze swojego życia?
Przyznam się szczerze, że październik zbliżał się wielkimi krokami i choć bałam się października niemiłosiernie tak samo jak września, zaczyna się dobrze i intensywnie. Czuję, że żyję. Wspominając, startowałam wraz z poprzednim miesiącem w kompletnej rozsypce. Nie wstydzę się tego, że piszę zdroworozsądkowy blog o rozwoju osobistym, motywacji oraz fitnessie, który dodaje życia, a moim hasłem przewodnim jest "myśl pozytywnie!", choć dopadły mnie ciężkie wydarzenia. Życie wystawia nas na próbę i choć zawsze starałam się jak najszybciej się podnieść to teraz podniosłam się, ale daję sobie czas na wnioski. Pewne sprawy nie mogą przejść w naszym życiu niezauważone, tak, jakby nas nie poruszyły. Wiesz o czym mówię ;) Pozwoliłam dać sobie trochę to przeżyć. jestem bogatsza o pewne doświadczenia i także pisać na blogu będę też - mimowolnie - dojrzalej. Choć nie targać daję sobą emocjami, jak Werter, ani wcinać tony lodów czekoladowych czy zasypywać się górą wysmarkanych chusteczek, bo od tego można ześwirować. W życiu jest czas na łzy i jest czas na radość.
Jeśli dotarłaś do końca tego postu to znaczy, że jesteś wytrwała! Wytrwali odnoszą w życiu więcej sukcesów! Punkt dla Ciebie! Stawiam Ci darmowy następny post na moim blogu. Mam także happy end - tak jak pisałam ostatnio wszystko idzie ku lepszemu. ADAPTUJĘ SIĘ! A to ważne. Adaptuję się do nowego życia. Angażuję się w nowe projekty, spełniam pasję na nowo, rozkwita mój sport na nowo, startuję w wolontariacie, zaczynam szalone zajęcia na studiach, spędzam czas uszczęśliwiając moją miłość życia i żyję intensywnie. Kiedy braknie mi miejsca w kalendarzu to znaczy, że wyciskam życie do ostatnich kropel. Jest już blisko. Zapisuję przedostatnie linijki. Staram się robić to co najbardziej uwielbiam, spędzać czas z tymi, których najbardziej uwielbiam i kocham. Tak wypełniać swoje życie sprawami, bym miała ochotę wstawać. Pewne rzeczy dalej będą sprawiały pasmo niepowodzeń, ale potrzebuję na to dobrego rozwiązania. Nie szybkiego - dobrego! Na wymyślenie potrzebuję czasu na rozmowę z samym sobą. Rozumiesz? Pewnie tak. Tobie proponuję to samo!

6 komentarzy:

  1. Sprawiłaś, że uśmiecham się do ekranu :) Dzięki za motywującego kopniaka!
    Ściskam!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Ty też sprawiłaś, że właśnie uśmiecham się do ekranu! :) To chyba pozytywnie zaraźliwe!

      Usuń
  2. Jeden z lepszych postów jakie przeczytałam, naprawdę. Często mi się zdaję, że jestem inna od innych( w tym pozytywnym znaczeniu), że skupiam się na sprawach wewnętrznych, pracuję nad sobą, nad psychiką. Nie chodzę po mieście w słuchawkach, z telefonem w ręku 24/h sprawdzając co chwile facebook etc. bo czuję się po prostu jakbym traciła kontakt z rzeczywistością. Nie interesuje mnie picie co weekend, opowiadanie ile to wódki się wypiło na ostatniej imprezie. Ja ten czas wolę poświęcić na coś, co w życiu mi da jakiś efekt. Nie idę 'za ludźmi' bo wiem, że ten świat zmierza donikąd. Inspiruję się tymi, którzy w życiu chcą odnieść sukces i pracują nad sobą.
    A Twój post dodaję od dziś do ulubionych zakładek, bo naprawdę jest co czytać :)
    Pozdrawiam serdecznie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję za szczerość i jeszcze goręcej dziękuję Ci za słowa uznania. To dla mnie wielki zaszczyt, móc czytać takie słowa docenienia. Wspaniały komentarz. Także pod względem tego, że podzieliłaś się swoją refleksją, która też jest bardzo wyrazista, głęboka, mądra i inspirująca. Dzięki Tobie czuję, że też nie jestem sama ;) Masz rację, że nie można tracić kontaktu z rzeczywistością. Dla mnie utrata codziennego kontaktu z Facebookiem była zyskiem właśnie kontaktu z rzeczywistością i najlepszym, co zrobiłam w ostatnim czasie. Dzięki temu zyskałam wazne minuty, a nawet godziny na przyjaciół, naukę, rodzinę, dbanie o własne otoczenie oraz porządki i rozwój osobisty. Dużo tego, prawda?

      Pozdrawiam Cię cieplutko! Całusy!

      Usuń
  3. cześć, jestem nowa na tym blogu, ale tego posta pochłonęłam od razu :) jest naprawdę świetny i w pełni oddaje mój sposób myślenia :) cieszę się czytając ludzi którzy starają się rozwijać duchowo, emocjonalnie i fizycznie , bo tak naprawdę inwestują w siebie - i to zostanie wynagrodzone, ja jestem żywym przykładem tego jak wiele zmienia sposób myślenia ... Kiedyś chorowałam na depresję, raz nawet próbowałam się zabić ... cały czas myślałam tylko jakie moje życie było smutne, onure, bezsensowne .. Az natrafiłam na różne książki, strony i filmy, zaczęłam pracować nad sobą i swoim sposobem myślenia . Moje życie zmieniło się od tego czasu niesamowicie . Jestem pewną siebie kobietą, która zna swoją wartość, docenia każdy dzień i na każdy moment stara się mieć na twarzy uśmiech :) Jestem szczęśliwa i ciągle dalej się rozwijam . Bardzo się cieszę , ze wpadłam akurat na ten blog i na taki wpis, który generalnie oddaje również moje poglądy :) pozdrawiam serdecznie, buziaki i powodzenia :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że mojego bloga odwiedzają tak doświadczone osoby jak Ty. Z takim bagażem doświadczeń, potrafiącym porównywać, wyciągać wnioski, a także być zdolnym do refleksji. Niesamowicie fantastycznie! Twoja reakcja to prawdziwa dla mnie radość i doping do kolejnych postów. Masz rację, że udoskonalenie siebie i rozwój to najlepsza inwestycja w swój własny humor, w nasze nastawienie, sukcesy i szczęście. Bycie szczęśliwym, tak od środka, nie są w stanie zapełnić żadne materialne rzeczy ani nawet czasem partner. To ma się w sobie i już. Twojego szczęścia, ugruntowanego i w pełni zasłużonego szczęścia nie odbierze Ci nikt. Ono jest Twoje na własność! Tak trzymać!

      Pozdrawiam Cię cieplutko i posyłam Ci buziaki! Powodzenia również!

      Usuń

Cieszę się, że jesteś i dziękuję za Twój komentarz. Każdy jest dla mnie na wagę złota.
Jest bardzo prawdopodobne, że do Ciebie zajrzę.

Spodobał Ci się blog ---> zaobserwuj!

Proszę, nie zostawiaj adresów do swoich wpisów i artykułów.
Pozdrawiam ciepło!
Ness

TOP