września 11, 2013

Udawanie i joga ?

Każdy człowiek powinien się dokształcać. Wszyscy, nawet Ci, którzy ćwiczą jogę czy jogi nie uprawiają. Proponuję Wam to samo i zachęcam do dzielenia się wnioskami oraz przemyśleniami. Dlatego w ramach wstępu z błyskiem w oku przeczytajcie opis pewnej teorii. Próbując dokształcać się nawet podczas czasu wolnego, w ten sposób natrafiłam na teorię o udawaniu Anny Cuddy, która mówi, że "jeżeli ułożysz odpowiednio ciało, to zmienisz swoje życie". Według niej należy przybierać pozy, udawać i próbować stać się takimi jakimi byśmy chcieli, a uda się to na prawdę. Dokładnie ma to trwać 2 minuty, podczas których, aby stać się bardziej pewnym siebie i silnym, mamy udawać przed lustrem silnego władcę, który wyprostowany twardo stoi na nogach i zajmuje jak najwięcej przestrzeni. Kogoś takiego jak Superman, który swoją postawą bojową przekonuje o swej sile wszystkich dookoła. Owa psycholog, autorka teorii, przytacza swoją historię z życia - gdy po pewnym wypadku w swoim życiu, powiedziała do opiekunki, że nie powinna dłużej studiować w Princenton i odchodzi, bo się do tego nie nadaje i chce ustąpić miejsce komuś mądrzejszemu, opiekunka powiedziała "udawaj dalej, że się do tego nadajesz, aż zrozumiesz, że się do tego nadajesz." Ponoć słowa te podziałały i "udając" Amy Cuddy zrobiła doktorat i wykłada na Harvardzie.



Dlaczego taki wstęp? Bo doszło do związków z jogą. W artykule (źródło znajdziecie w stopce postu), w którym znalazłam ową teorię, autor szedł kropka w kropkę według mojego toku myślenia. Czy teoria Cuddy nie jest wybujała? Czy wyniki badań nie są przypadkowe? No faktycznie - po przeanalizowaniu - potwierdzają teorię, ale okropnie irytują. Stosowanie 2 minut udawania jest śmieszne. Przecież to dziwne, że może być skuteczne. Ciałem wpływamy na umysł i na odwrót. Praca nad ciałem - czy gdzieś nie jest to stosowane? Czy aby nie kształtujemy tym samym nowych wzorów ruchowych, które po prostu kształtują nas samych? Wiadomo, że można coś w sobie zmienić za pomocą ćwiczeń... lecz dłuższych niż dwie minuty. Moim zdaniem pozycja bojowa Amy Cuddy to przecież najbardziej znana pozycja wojownika (którą macie poniżej na zdjęciu). Rozwija ona mocne nogi, integruje górną i dolną część ciała. W efekcie koncentrujemy się wzmacniamy organizm.


W ten sposób zapytano joginkę i te słowa wydają mi się w dzisiejszym poście najbardziej wartościowe: "Joga od tysięcy lat udowadnia, że gdy coś się zmienia w naszym ciele - poprzez asany (pozycje ciała), pranajamę (techniki oddechowe) czy medytację - ma to wpływ na stan umysłu. Pierwszą asaą, której zazwyczaj się uczy, jest tadasana (pozycja góry), czyli stanie na własnych nogach. Nogi są mocne, kręgosłup wydłużony, brzuch miękkie, klatka piersiowa uniesiona i rozszerzona, żuchwa rozluźniona, a wzrok na wysokości oczu. I stoimy tak przez minutę parę razy w ciagu jednej lekcji. Czyż nie jest to ćwiczenie, kttore ta Amerykanka nazywa pozycją bojową? - poddaje takie pomysł - Już same skierowanie wzroku w danym kierunku wpływa na stan umysłu - patrzenie w ziemię uspokaja, do góry - działa pobudzająco. Generalnie stojące asany zwiększają siłę charakteru, wygięcia w tył podnoszą nastrój i dodają odwagi, skręty uwalniają nagromadzone napięcie psychiczne, skłony w przód wyciszają, a pozycje odwrócone w ogóle zmieniają perspektywę".

Inspiracją oraz głównym źródłem jest artykuł "Udawaj, aż się spełni" Marka Górlikowskiego w Wysokich Obcasach z lipca 2013, nr 3(18).

1 komentarz:

  1. Post jest genialny! Każda z nas powinna się uczyć!
    ♡ ♡ ♡ ♡
    pozdrawiam:*
    Ola
    ps.obserwuje

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że jesteś i dziękuję za Twój komentarz. Każdy jest dla mnie na wagę złota.
Jest bardzo prawdopodobne, że do Ciebie zajrzę.

Spodobał Ci się blog ---> zaobserwuj!

Proszę, nie zostawiaj adresów do swoich wpisów i artykułów.
Pozdrawiam ciepło!
Ness

TOP